"Stado. Dziennik"

Obrazek posta

18.11.2025 (wtorek)

Mnożą się sprawy codzienne. Wiele czasu spędzonego z dziećmi. Syn odnajduje przyjemność w kolekcjonowaniu oryginalnych płyt CD odkrywając urok posiadania rzeczy, która została wykonana z myślą o słuchaczu otrzymując odpowiednią oprawę graficzną, fakturę i formę. Z córką czytamy wspólnie szkolną lekturę “O psie, który jeździł koleją” doskonaląc umiejętność rozumienia tekstu, z czym jak się okazuje wcale nie jest tak dobrze jak mogłoby się wydawać mając przed sobą tę inteligentną i wyjątkowo kreatywną dziewięciolatkę. Z Wi kilka spacerów. Wspólnie obejrzany serial na jednej z platform streamingowych. Dziesiątki tysięcy kroków podczas marszów. Pogłębiające się uzależnienie od cukru. Nikotyna i kofeina. Książki, książki, książki. Nietknięta redakcja tomu wierszy, a przecież z końcem października miałem słać wiersze do Biblioteki Śląskiej. Poza tym - wymiana korespondencji z Radkiem. Chwilowe, znamienne już ustanie takiej wymiany z Justą. Brak czasu na przesłuchanie płyty z muzyką wybraną dla mnie przez Andrzeja - akt skandalicznej niewdzięczności. Umówiona wizyta u barbera oraz planowana na piątek interwencja hydrauliczna czekają na swoją kolej. Pierwsze przymiarki do “Notatników” Camusa, który wczoraj przypomina mi o swoim istnieniu za pośrednictwem poświęconego mu eseju Zalewskiego. 

Więc w świecie zbudowanym na absurdzie, który u Camusa pełni funkcję “horyzontu filozoficznej refleksji” istnieją dwa sposoby radzenia sobie z jego przejmującą siłą. Pierwszym jest samobójstwo. Zawsze możliwe, bywa, że romantyzowane, u Camusa odrzucane jako forma zwycięstwa absurdu nad człowiekiem. Drugim jest tak często powoływana tutaj do istnienia - nadzieja. Tyle, że jak zauważa Zalewski u Camusa ma ona kształt ucieczki. Ucieczki istotnej i ważnej. Ucieczki zawieszającej działanie rozumu. Ucieczki w to co “niejasne i niepewne”. Tyle, że (co podkreśla Zalewski) nadzieja zdaniem Camusa - wciąż jest kapitulacją, “filozoficznym samobójstwem”. Nadzieja u Camusa jest “nadzieją tragiczną, rozpaczliwą” jakże odległą od koncepcji tej przywoływanej wcześniej - konfesyjnej lub po prostu - osadzonej na fundamencie miłości (Marcel), relacyjnej (Tischner). Camus odrzuca nadzieję w sensie religijnym - piesze Zalewski. Jego nadzieja nie jest nadzieją na przeżycie śmierci. “Nie ma żadnej tajemnicy, rzeczy, przedmioty nie są żadnymi metaforami, symbolami, nie odsyłają do tak zwanych głębszych sensów” - zauważa Zalewski. Camus natomiast w “Micie Syzyfa” pisze: “(...) widzę więc, że nie można uniknąć nadziei na zawsze i że ma ona dostęp do tych nawet, którzy uważają się za wolnych od niej.” 

O tym wszystkim czytam wczorajszej nocy w półmroku mojego mieszkania i szukam w sobie miejsca żeby to ziarno posiać, pozwolić mu wzrastać. Jest w tym gotowość troski o ten wzrost. Niemało w tym również badawczej ciekawości. Pierwszy raz obserwuję siebie w świadomym kontakcie z rodzajem nastroju oraz ofertą określonego światopoglądu, który znajduje się w opozycji do katastroficznych wniosków i projektowanych mrocznych puent zdarzeń przyszłych i spodziewanych. Więc - nie spodziewać się niczego, co pozwala zamknąć się w określony projekt, w dosłowność celu lub konkret skutku. Być zawieszonym pomiędzy miłością, ufnością i zgodą na to, co może przynieść ze sobą życie, którego w rozpaczliwy sposób nie staram się już poddawać kontroli. Uwalniam się od obowiązku czuwania nad jego nurtem. Jednocześnie miłość i ufność nie mogą pozostać na poziomie abstrakcji. Miłość ma swoje destynacje. Ufność znajduje sobie miejsce pomiędzy jakimś “ja” i jakimś “ty”. Trzeba więc znaleźć sposób, żeby nie było w tym baśniowej opowieści, myślenia życzeniowego, magicznego lub bezmyślności dogmatu skoro nadzieja wymaga jednak tego, żeby zacząć wierzyć. A stąd już tylko krok do niepoważnych nawróceń lub innych duchowych ofert, które ostatecznie okazują się formą leczenia objawów zamiast nieść ze sobą realną możliwość trwania w zdrowiu. To odrzucam. Co nie oznacza, że nie wsłuchuję się uważnie w głos, który wciąż skłania mnie do być może żałosnych eksploracji, do wycieczek w rejony, które można poznać wyłącznie podejmując decyzje o podróży. Podróży, na którą być może nie starczy życia. Podróży, w którą jednak należy wyruszyć. 

 

Zobacz również

"Stado. Dziennik"
"Stado. Dziennik"
"Stado. Dziennik"

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...