SPECJALNY PATRONITE (37): Łubieński – „Drugie życie Czarnego Kota”
Szanowni Państwo,
„Pod koniec czerwca na samym środku ścieżki spotkałem pokrzywę”. To zdanie z „Drugiego życia Czarnego Kota” Stanisława Łubieńskiego ma dla mnie potencjał klasyczny. Pokazuje rzecz, której musi uczyć się miłośnik przyrody w mieście – minimalizmu oczekiwań przy maksymalizmie entuzjazmu dla doświadczeń. Łubieński, pisząc je, trochę żartuje – ale nie do końca. Przyroda stanowi w mieście „wydarzenie”, warto to docenić, bo nawet pokrzywa jest „rozbitkiem” z rzeczywistości, która istniała, gdy obecną metropolię porastała odwieczna puszcza. Nie mówiąc oczywiście o bardziej monumentalnych manifestacjach natury, jak dąb Mieszko I, król Warszawy, będący najstarszym w mieście żywym świadkiem historii. Również jeden z bohaterów tej książki. Zabrakłoby internetu, gdyby chcieć wymienić wszystkie jej fenomeny (z mchami i grzybami oczywiście), które można spotkać w mieście.
I jeszcze jedno – coś, co fascynuje Łubieńskiego i czemu książka zawdzięcza tytuł. Z Czarnym Kotem nie chodzi o zwierzątko, ale o hotel niezmiernej brzydoty, emblematycznej właściwie dla eklektycznej architektury lat dziewięćdziesiątych, o pałacowo-burdelowej atmosferze. Zburzony w 2021 roku, Łubieński utrwalił w stadium „renaturalizacji”, „zeskłotowania” przez chwasty i to, jak natura odbiera przestrzenie, które opuszcza człowiek, jest lajtmotywem tej książki. Aby nie brzmiało zbyt apokaliptycznie – „drugie życie Czarnego Kota” może być też życiem naszym, lepszym, bardziej związanym z konkretnym miejscem, a kropką nad i dopełniającą jego dobrostan – lektura eseju Stanisława Łubieńskiego.
Opowiadam o nim w kolejnym, #37 już, odcinku specjalnym „Pełni Litereatury”, który trafia do Państwa poprzez aplikację Patronite Audio oraz YouTube, opublikowany pod linkiem otrzymanym w mailu.
Dziękuję za Obecność i życzę dobrego odsłuchu!
Radosław Romaniuk
Trwa ładowanie...