"Winien " i "ma"

Obrazek posta

Czasami życie stawia nas w miejscach, w których nie ma prostych odpowiedzi. Z jednej strony stoi człowiek w kryzysie, z jego lękiem, zmęczeniem i nadzieją, że ktoś wreszcie wyciągnie do niego rękę. Z drugiej - odpowiedzialność za to, by nasze działania były stabilne, mądre i długofalowe. To balansowanie między sercem a rozsądkiem bywa jak chodzenie po linie. Myślenie o stowarzyszeniu jak o firmie, w której wszystko musi się zgadzać między „winien” a „ma”, sprawia, że czasem odkładamy decyzje, żeby dać sobie chwilę na oddech i spokojną refleksję. A jednak są momenty, kiedy nie ma czasu na kalkulacje - kiedy trzeba zaufać intuicji i po prostu pomóc, wierząc, że dobro wróci w postaci ludzi, którzy zechcą wesprzeć nasze działania.

Tydzień temu przyszedł do nas Pan A. Od kilku miesięcy żyje w kryzysie bezdomności. Wystarczyło jedno spojrzenie, jedno zdanie, by poczuć, że to człowiek, którego życie nie powinno tak wyglądać. Czasem wystarczy jeden zły krok, jedno nieszczęście, by wszystko zaczęło się sypać jak domek z kart. A on mimo tego wszystkiego codziennie wstawał, szedł do pracy, spał po 5–6 godzin w warunkach, które trudno nazwać godnymi. Honorowy dawca krwi. Człowiek, który nie ucieka od zobowiązań, nie chowa się przed komornikiem, nie szuka dróg na skróty. Po pięćdziesiątce, na zleceniu, z wypłatą, z której zostaje tyle, co nic.

Kiedy przyszedł na kolejne spotkanie, był pełen niepokoju. Bał się nieznanego, bał się, że usłyszy „nie możemy pomóc”. A jednak - mimo chłodnej kalkulacji - dziś ma klucz do naszego zupowego mieszkania. Może wejść, kiedy chce. Położyć się wcześniej niż o 22. Zaparzyć herbatę. Usiąść rano w ciszy i wypić kawę przed pracą, jak człowiek, który ma swoje miejsce na ziemi.

Widok jego twarzy po podpisaniu umowy - tej zmęczonej, przygaszonej twarzy, na której nagle pojawił się uśmiech i ulga - zostanie ze mną na długo. Teraz będziemy razem szukać sposobów, by jego sytuacja finansowa choć trochę się poprawiła. Może zmiana pracy. Może dodatkowe zajęcie. Może komornik okaże się człowiekiem, który potrafi spojrzeć szerzej.

Obudziłam się w nocy z myślą, że nie zapytałam go, czy ma jeszcze pieniądze na jedzenie. Do kolejnej wypłaty zostało przecież kilka dni. A on jest z tych ludzi, którzy z całą pewnością nie poproszą o więcej, nawet jeśli bardzo tego potrzebują.

Zobacz również

Pani J. i Pan M.
A co by było gdyby Was nie było? Dziękujemy!
I chociaż mieszkanie nie rozwiązuje wszystkich problemów...

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...