Moje złego początki - dom rodzinny.

Obrazek posta

Dom jak dom, raczej taka czynszowa kamienica typu podmiejskiego lub nawet wiejskiego. Wysoka, mieszkalno-użytkowa piwnica: piętro i poddasze, tak samo jak piwnica mieszkalno-użytkowe. W sumie jakieś 5-6 mieszkań o niskim raczej standardzie, bez łazienek i ze wspólna, domurowaną do budynku ubikacją. Woda ze studni ( oj, ale pobudzała do życia) , ogrzewanie standardowo-kaflowe. To ogrzewanie miało nawet swoje plusy. Zimowe wieczory o temperaturze prawie 24-25 stopni w mieszkaniu nie pozwalały łatwo zasnąć ale doświadczenie przydatne gdy zamieszkało się w bloku, z reguły tak samo przegrzanym. Poranki znów odwrotnie, temperatura około 15-16 stopni w połączeniu z zimną wodą szybko stawiała na nogi, budziły momentalnie ze snu. Dobry trening, zwłaszcza dla chłopców przed wojskiem.

Post dostępny tylko dla Patronów

Aby zobaczyć ten materiał musisz być zalogowany

Zostań Patronem Zaloguj się
wspomnienia pamiętnik dom rodzinny historia

Zobacz również

Wieża…
Mój zwariowany świat... Prolog.
Ojcostwo.