"Stado. Dziennik"

Obrazek posta

27.01.2026 (wtorek)

 

Nareszcie odwilż. Wczoraj spadł lodowaty deszcz i w powietrzu unoszą się krople przenikliwej wilgoci.  Chmury wiszą nisko nad dachami domów. Brak słońca. Mimo wszystko cieplej, a jednak mniej spacerów. Poza tym kolejne, następujące po sobie serie zmartwień powodują epicki upadek nastroju, który jeśli tak dalej pójdzie może rozgościć się we mnie na dłużej. Przeczytana Geraldine Brooks, “Dni żałoby”. W czytaniu, William James, “Doświadczenia religijne”. Interesujące spostrzeżenie: ten ponad stuletni zbiór wykładów, które James wygłosił na uniwersytecie w Edynbgurgu okazuje się wciąż pełnym wigoru tekstem, który czytany w trzeciej dekadzie dwudziestego pierwszego stulecia nadal mówi o ludzkim doświadczeniu z mocą i autentycznością. 

Niewiele w gruncie rzeczy zmieniła nas kultura. Wciąż pozostajemy w tym samym splątaniu. Gdzieś pomiędzy przeczuciem, że istnieje coś do czego warto się zbliżyć i rozumem, który stara się zamienić to w matematykę definicji i rozpoznań stricte naukowych. Czy przez to świat nie staje się paradoksalnie miejscem o wiele mniej interesującym niż ten, którego doświadczaliśmy setki lat temu wierząc, ufając, a nawet lękając się naiwniej? Czy nie było bardziej uczciwie stawać wobec Tajemnicy nieuzbrojonym w wiedzę, która wprawdzie ma w sobie moc ratowania życia, ale jest również formą przeciwzaklęcia - pozbawia świat uroku. Odbiera mu coś wyższego zamieniając miłość w kilka związków chemicznych, entuzjazm w dopaminę, a doświadczenie religijne sprowadza do pobudzania określonych obszarów ludzkiego mózgu. Czy to, że już wiemy jak coś działa nie zmienia poezji w publicystykę, w najlepszym wypadku - miałką prozę? A przecież to kim jesteśmy odnaleźć można w tym, do czego tęsknimy. Nasze pragnienia wydają się pragnieniami ludzi pozbawionych zdolności myślenia w kategoriach jakiejkolwiek głębszej duchowości. Duchowość połknęła popkultura z jej naturalną skłonnością do masowości i uproszczeń. Język religii zastąpiony został językiem szerokiego spektrum terapii. Ja zajęło miejsce My. Zajmujemy się nieustanną produkcją siebie. Tak widzi to Byung Chul Han, który pisze w “Duchu nadziei i innych esejach”: "Dzisiejszy kryzys wspólnoty to kryzys rezonansu. Komunikacja cyfrowa jest w gruncie rzeczy komorą echa, w której ludzie słyszą głównie samych siebie. Polubienie, znajomi i obserwujący nie tworzą żadnego podłoża rezonansu wzmacniają jedynie echo własnego ja." A skoro poezja pojawiła się w tym akapicie jako metafora, niech zjawi się również w sensie ścisłym: “Prawie nie czytamy już poezji. W przeciwieństwie do niezwykle popularnych dziś powieści kryminalnych wierszy nie zawierają żadnej finalnej prawdy. Wiersze to granie ostrości. Nie pozwalają na pornograficzną lekturę, na pornograficzną ostrość. Opierają się na produkcji sensu. Żyjemy w epoce pornografii. Epoka pornografii to epoka jednoznaczności.” - zauważa Han trafiając w sedno w kwestii prawd finalnych, z którymi problem polega na tym, że o ile istnieją - wymagają często - przyjęcia ich “na wiarę”. Dowód to jedno, a prawda jak życie - potrafi być gdzie indziej. Nie staram się powiedzieć, że nauka, wiedza, czy informacja to są fałszywe bożki. Próbuję zmierzyć się ze świadomością, że świat - być może -  nie pozwala się w sposób wyczerpujący opisać ukrywając przed nami złośliwie lub nie, swoją wciąż tajemniczą naturę. Kpi z nas jak kwanty, które w swoim istnieniu mają za nic Einstenowskie teorie i autorytet. Istnieją niezależnie od tego, co o nich wiemy i jakie nadajemy im imiona. 

Epoka jednoznaczności jest epoką intelektualnego wyjałowienia. Na poziomie przeciętnego ssaka gatunku homo sapiens owa jałowość jest uderzająca. Jej reprezentację stanowi kondycja kultury i pop-kultury. A jeśli nie ona sama w sobie, to z całą pewnością coraz bardziej powszechna obojętność na istnienie wartości, których nie sposób wprost i niezwłocznie zmonetyzować. Paradoksalnie nie przesądza o tym chęć zysku. Decydujące znaczenie ma ordynarność potrzeb i ordynarność pragnień. Wszechogarniająca redukcja. Redukcja i abdykacja. Bezwstydność, którą podszyty jest ten “płaszczyk” już dawno przestała drażnić. “Żyjemy w epoce pornografii”, również tej emocjonalnej, bo przecież nie duchowej. Duch uszedł z nas i szuka sobie nowych panów. A jeśli wciąż jest w nas obecny, z całą pewnością dotyczy go udręka impotencji. W sprawie Ducha operujemy bowiem na poziomie Kacperka. “NIe dorastamy” - jak powiada Kingsnorth. Ten świat wyda ostatnie tchnienie na Balu Przedszkolaka lub jeśli dopisze mu szczęście, stanie się to podczas studniówki. 

Tymczasem William James notuje: 

“(...) nauka daje nam wszystkim telegrafy, elektryczne oświetlenie i diagnozę i pozwala zapobiegać lub leczyć pewną liczbę chorób. Religia w postaci ducholecznictwa daje niektórym z nas pogodę, równowagę moralną i szczęście, zapobiegając nie gorzej od nauki pewnym postaciom choroby, a u pewnego rodzaju ludzi nawet lepiej niż nauka. Widoczne więc jest, że nauka, i religia są prawdziwymi kluczami do otwarcia skarbca świata w rękach tego, kto umie posługiwać się nimi. I widoczne jest także, że żadna z nich nie wyczerpuje całości i nie może mieć praw wyłącznych. I dlaczegóż wreszcie nie mielibyśmy uważać świata za coś tak skomplikowanego, że złożony jest z wielu przenikających się nawzajem dziedzin rzeczywistości, do których kolejno zbliżać się możemy przez użycie różnych pojęć i przyjmowanie różnych postaw, podobnie jak matematycy traktują ten sam fakt liczbowy lub przestrzenny za pomocą geometrii, geometrii analitycznej, algebry, arytmetyki lub kwaternionów, otrzymując za każdym razem ten sam dobry wynik?”

Jest w tej unii, o której wspomina James odrobina nadziei na dobro, które może się jeszcze wydarzyć. Jest w nich harmonia i pokora - wielkie nieobecne współczesności rozpięte pomiędzy fundamentalizmami, a pustką liberalizmów zachodniej kultury i cywilizacji, która wciąż jednak stanowi wartość, od której nie sposób się odwrócić. Coraz trudniej jednak uczestniczyć w niej bez uczucia rozgoryczenia i kolejnych, następujących po sobie poznawczych dysonansach. 


 

Zobacz również

"Stado. Dziennik"
"Stado. Dziennik"
"Stado. Dziennik"

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...