Tradycje ślubne i feminizm

Obrazek posta

Czy biorąc ślub w białej sukni i welonie, przestaję być feministką, bo to tradycja?
Czy może właśnie potwierdzam swoją feministyczność, bo jestem cała na biało, ale w ciąży?

Gdy wracaliśmy ze ślubu deptakiem, starszy pan krzyknął do nas z oddali, że świetnie, że powiększamy rodzinę i się pobieramy - bo teraz wszyscy tylko to „psiecko”. Uniósł wyciągnięte kciuki na znak poparcia.

Rozbawiło mnie to, bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu usłyszelibyśmy raczej wściekłe pomruki, że jakim prawem na biało i w welonie, skoro jestem w ciąży. A teraz za dokładnie to samo pan - jak domyślam się raczej konserwatywny, skoro używa argumentu „psiecka” - pochwala i gratuluje, że bierzemy ślub w ciąży.

Chociaż psiecko też mamy!

To, co tradycyjne i akceptowalne przez konserwatystów, zmienia się zaskakująco szybko. Cała historia jest tego dowodem. Dawniej tradycyjne rajstopy i buciki na obcasach u mężczyzn ze szlachty - obecnie uznane są za sprzeniewierzenie się tradycji i niemęskość. Jeszcze niedawno konserwatyści sprzeciwiali się dżinsom u kobiet jako niszczącym ich delikatność i kobiecość - obecnie bronią reklamy dżinsów z aktorką jako „przywracającej normalność” i kobiecość.

Część konserwatystów jako niezmienną „tradycję” uznaje amerykańską powojenną propagandę. „Tradwife” nie jest w żadnym wymiarze ani tradycyjne, ani polskie. Od wieków większość kobiet pracowała na roli czy w fabryce. Sielankowe wizje pracy w domu na obcasach i w eleganckich sukienkach oraz życia w dostatku i luksusie dzięki pieniądzom zarobionym przez męża to przywilej dostępny nielicznym, nie żadna tradycja.

Współczesne „tradwifes” w mediach społecznościowych to po prostu przedsiebiorczynie, które tworzą kontent. Nie mają nic wspólnego z tradycyjną rolą kobiety - pracują, zarabiają, są obecne i widoczne w przestrzeni publicznej. W pełni korzystają z osiągnięć feminizmu, nie z tradycji.

A gdy zajrzymy w historyczne znaczenie symboli ślubnych, zrobi się jeszcze bardziej niejednoznacznie. Biel oznacza na przykład nowe początki - pasuje zatem do symboliki ślubu, niezależnie od doświadczenia seksualnego czy jego braku u panny młodej. Ciąża jeszcze bardziej podbija tę symbolikę - trudno sobie wyobrazić bardziej nowy początek niż bliski poród, prawda? Biel wydaje się wręcz stworzona do ślubu w ciąży.

Biel może być też symbolem czystości. Czystość ma wiele metaforycznych znaczeń. Ma też to całkiem dosłowne. W dniu ślubu raczej nie jesteśmy brudni. Ale może też chodzić o czystość intencji - ta przy planowaniu dzieci jest szczególnie istotna. Albo czystość uczuć. Lub czystość w znaczeniu naiwności. Wiele osób przed urodzeniem dziecka podchodzi do wychowywania naiwnie. Rzeczywistość weryfikuje ich wyobrażenia. To zatem także pasuje do ślubu w ciąży.

Nie mam pojęcia, dlaczego czystość może też oznaczać dziewictwo u kobiety. I dlaczego u mężczyzny krój jego spodni albo kolor krawata też nie oznacza, że nigdy z nikim nie spał? Po co sprowadzać kawałek materiału do rozliczania czyjegokolwiek życia seksualnego w trakcie wesela?

Widzisz kobietę w białej sukni cieszącą się ze wspólnego życia z ukochanym - i myślisz o tym, czy w jej pochwie był członek, czy nie? Wyobrażasz sobie, czy ma fałd śluzówki w dolnej części pochwy, czy go nie ma? Po co? Kto to wymyślił?

Przecież to inwazyjne i wkraczające w intymność. I mocno niesmaczne. Obrzydliwe - mówiąc wprost.

I dlaczego w stosunku miałoby być coś nieczystego, co miałoby wykluczać z bieli kobietę w ciąży ze swoim ukochanym? To nie ma sensu.

Pominę już fakt, że akurat moja ciąża wcale nie świadczy o „pokalaniu”, które miałoby wykluczać biel - powstała zupełnie bez stosunku. Tylko czy to lepiej, czy gorzej? Z jednej strony ciąża nie jest wynikiem „braku czystości”, z drugiej - przecież in vitro to sposób zapłodnienia, którego skrajni konserwatyści często wciąż (jeszcze) nie uznają.

Można się w tym zagubić, prawda?

Welon z kolei miał chronić przed złem - to także dość uniwersalne i nie wyklucza ciąży. Wręcz przeciwnie - w chcianej ciąży tym bardziej chcemy się chronić przed złem, bo chronimy także ukochane maleństwo. Welon zatem także idealnie pasuje do ślubu w ciąży.

A zatem: dajmy ludziom żyć i świętować po swojemu. Rozliczanie ludzi ze zmiennych symboli w dniu ślubu to już taki wyraz złej woli, że aż chce się założyć welon, by uchronić się przed takim jadem. 

feminizm prawa kobiet

Zobacz również

Jestem feministką i mam męża!
Wygeneruj sobie przemoc seksualną - czyli o rozbieraniu zdjęć kobiet bez ich zgody
O niskiej dzietności i odwiecznym obwinianiu kobiet

Komentarze (0)

Trwa ładowanie...