Progi wsparcia
Otrzymasz cztery ekskluzywne felietony w miesiącu (w tym DZIENNIKI NOSTALGICZNE) tylko dla Patronek i Patronów. /b>
Dziękuję, że poświęcasz taką kwotę na dostęp do mojej pracy.
Oprócz ekskluzywnych felietonów, DZIENNIKÓW NOSTALGICZNYCH, zyskujesz dostęp do DZIENNIKÓW Z METAFOR, dostęp do książek "Obudziłem się trochę podły" i "Pognieciony". Prześlę Ci je w całości mailem jeśli wolisz je wydrukować i czytać na papierze.
Zgarniesz wszystko z poprzednich progów, a w bonusie e-Certyfikat Patrona. Co jakiś czas dorzucę Ci także limitowane DZIENNIKI, skrawki prywaty.
Otrzymasz wszystko z powyższych progów plus raz na rok - Pakiet Tekstów niepublikowanych tekstów z autografem i dedykacją.
Jest to opcja dla wszystkich tych, którzy cenią sobie moje pisanie, a potrzebują promocji w social mediach - otrzymacie - felieton, recenzję Waszego singla/książki/wystawy etc.
Skontaktuj się ze mną przed wybraniem tego progu - daję sobie prawo do odmowy jeśli Twoja propozycja będzie różnić się od moich poglądów i sumienia.
Kup wsparcie na prezent!
Podaruj znajomemu subskrypcję Autora Bartek Fetysz w formie kuponu podarunkowego.
Zobacz jak działają kuponyKIM TY K*RWA JESTEŚ?
Tekst: Bartek Fetysz
To pytanie zostało mi zadane rekordową ilość razy. Szczególnie przez ostatnie parę miesięcy, kiedy publikowałem zdjęcia z różnych wydarzeń, w których miałem zaszczyt uczestniczyć. Postanowiłem na nie odpowiedzieć. Urządzić podsumowanie osiągnięć i sukcesów. Bo zazwyczaj urządzam w głowie kumulację porażek i kompleksów, wszak całe życie wmawiano mi, że jestem niewystarczający. Że nie potrafię, że w sumie potrafię, ale nie tak jak trzeba. Że powinienem być jakiś, ale nie taki jakim być chciałem. Że w życiu szczęście zagwarantuje mi tylko bycie pokornym. Tymczasem ja, uznałem, że pokorne ciele czeka w kolejce do cyca i umiera w końcu z odwodnienia i postanowiłem swoje życie, przeżyć po swojemu. Ku przerażeniu rodziny i publiczności.
Nazywam się Bartek Fetysz, urodziłem się w Ostrowcu Świętokrzyskim, 12 października 1983 roku. Pracę w mediach zacząłem w marcu w 2004 roku. Na jednego z setek maili rozesłanych do magazynów i gazet, odpowiedziała wtedy Kamila Kicińska, redaktor naczelna kultowego magazynu LAIF. Parę miesięcy wcześniej stworzyła jego lifestylowego brata - LS - LAIFSTYLE Magazine. Spodobał jej się mój felieton "Poczatujmy Lolitko" i opublikowała go w piśmie proponując mi następnie stałą współpracę. Tematem przewodnim numeru, w którym debiutowałem był... FETYSZ. Czyżby szczęśliwy OMEN? W kolejnym numerze, oprócz felietonu, poprosiła mnie o przeprowadzenie sondy wśród "znanych i lubianych". Moimi pierwszymi rozmówcami byli Reni Jusis i Maciej Zień. Od tego się zaczęło. Dostałem szansę i ją wykorzystałem. Nikt mnie "nie odkrył". Sam, z gotowym materiałem i pomysłem na siebie, poszedłem po swoje marzenia.
Zawsze miałem jasno wytyczone cele. Zanim poszedłem do redakcji, wiedziałem co i jak chcę pisać. Miałem teczkę z felietonami, wierszami, które recytowałem na wszystkich możliwych konkursach recytatorskich (często je wygrywając), dzwoniłem do managerów gwiazd i przedstawiałem się jako pracownik jakiejś gazety tylko po to, żeby przez telefon zrobić z nimi wywiad i voila, jako dwudziestolatek miałem pełną szufladę i "doświadczenie". I wielkie ambicje.
Prowadziłem dwa blogi. Jeden z nich przyniósł mi zaproszenia do kolejnych współprac. Byłem felietonistą w pierwszych, w tamtych czasach, magazynach online takich jak: Ultra Żurnal, Dilemmas Magazine, PIANA, HOT Magazine, reaktywowany kultowy magazyn RAZEM, portale społecznościowe Grono, Broszka i Stylio. Pisałem wszędzie, gdzie mogłem. Czasami za pieniądze, czasami za darmo. Do współpracy zaprosił mnie polski oddział VICE, upomniał się o mnie GLAMOUR pod egidą fantastycznej Grażyny Olbrych, przewinąłem się nawet gdzieś we WPROST, ale tam pisałem pod pseudonimem. Nie wspominając o rubryce "Mój Pierwszy Raz" w "Bravo" jako totalny gówniarz. Za tekst płacono 50 złotych i tych pierwszych zmyślonych razów miałem z pięć. To był porządny zastrzyk gotówki na tamte czasy. Wielokrotnie pisałem pod pseudonimem, bo... przypięto mi metkę "kontrowersyjnego" i po prostu mnie nie chciano.
Pewnej nocy w poznańskim SQ, gdzie wtedy jeszcze się paliło w klubach i życie towarzyskie uprawiało się przede wszystkim na sofie w męskiej toalecie, podeszła do mnie jakaś dziewczyna i pyta:
-To Ty jesteś Bartek Fetysz?
-Tak - odpowiedziałem, ale o trzeciej rano byłem na tyle zmelanżowany, że nie bardzo interesowały mnie rozmowy z nieznajomymi.
-Jestem naczelną DJ Magazine, byłbyś zainteresowany współpracą?
-No pewnie - odpowiedziałem.
-To zapraszam jutro rano o 9-tej do biura.
Pomyślałem sobie, że to jakaś pojebana sadystka, ale na rozmowę poszedłem prosto z afteru i pracę dostałem na "od zaraz". Zaczęło się od dwustronicowej rubryki modowej. Skończyło się na dziesięciu stronach lifestylowych, gdzie zajrzałem do szaf WSZYSTKICH chyba możliwych DJów, artystek i artystów na scenie klubowej: Carl Cox, David Guetta, Peaches, Goldfrapp, Miss Kittin, Tiesto, Fischerspooner, LCD Soundsystem, Tiga, Le Tigre. Wymyślałem sobie kolejne cele nazwisk i z nimi rozmawiałem. Potem zjeździłem też pół Polski recenzując wydarzenia kulturalne, kluby i festiwale. Z imprezowania zrobiłem sobie główne źródło dochodu. Pracowałem też jako manager Concept Store RS4 Roberta Serka, znanego wówczas stylisty, w Poznaniu w Starym Browarze. W poznańskiej Cafe Mięsnej urządzałem imprezy Fetish Nights, na które zapraszałem artystów z Europy i kolejki mieliśmy na pół Małych Garbar.
W międzyczasie, w 2010 roku, na Facebooku znalazłem ogłoszenie, że IDOLL Magazine z Nowego Jorku szuka do pracy dziennikarzy. To był pierwszy magazyn poświęcony modelingowi i agencjom modeli i modelek. Tyrone Christopher, naczelny, zlecił mi na próbę zrobić wywiad z założycielem Dulcedo Models z Kanady. Podszedłem do tego na zasadzie: co powiesz o anoreksji wśród modelek, jak je supportujecie, jak chronicie przed wykorzystywaniem seksualnym przez fotografów i projektantów. On mi na te pytania odpowiedział, a Tyrone, zachwycony tonem moich pytań zlecił mi zrobienie rozmowy okładkowej z bardzo wtedy wziętą rosyjską modelką Darią Zhemkovą. Wywiad zrobiłem i kiedy do Polski wysłano mi drukowaną, naprawdę piękną wersję wydania, doznałem szoku. Otworzyłem magazyn i na jednej z pierwszych stron zobaczyłem zdjęcia Redakcji. Moje, znajdowało się pod fotą Tyrone. Przy nazwisku widniał tytuł "Editor-at-Large". W ten sposób zostałem zastępcą Redaktora Naczelnego. Magazyn ukazywał się w drukowanej formie przez cztery lata. Trzy razy w roku. W Nowym Jorku, na straganach prasowych leżał zaraz obok amerykańskiej wersji VOGUE.
W 2010 roku wyjechałem do Londynu na staż prasowy u Vivienne Westwood. Załatwił mi go Magnus, ówczesny projektant linii Anglomania, dzisiaj rzeźbiarz. Ale pewna Polka przy korycie mnie z listy tych stażystów wykreśliła, o czym dowiedziałem się w samolocie do Anglii. Mogłem albo ten samolot jak Whitney Houston, bez Kevina Costnera, zatrzymać albo jechać w nieznane. Wybrałem nieznane. Założyłem drugi blog, który nazywał się FETYSZOWO. Odnalazłem się w środowisku klubowym niemal natychmiast i po srogo biednym czasie dostałem pracę (uwaga) w Topshopie na Oxford Street. Była traumatyczna, ale czynsz musiałem z czegoś płacić. W międzyczasie zrobiłem staż prasowy w FIASCO Magazine, które mimo światowych gwiazd na okładkach okazało się fiaskiem i byłem stażystą w GAY TIMES Magazine. Opublikowano mnie na jego łamach jako pierwszego stażystę w historii, bo byłem tak dobry, że rubrykę modową, którą ich redaktor składał w tydzień, ja złożyłem w 24 godziny, bo Polak potrafi.
Z Topshopu zwolniłem się po dwóch tygodniach i ku mojemu zaskoczeniu musiałem harować tam jeszcze miesiąc, bo obowiązywał mnie miesięczny okres wypowiedzenia. W Polsce byłem rebeliantem, jak coś mi nie pasowało to wychodziłem i nie wracałem, cześć Tereska, tu Teresce musiałem całować dupę, żeby dostać wynagrodzenie. Po tym nieszczęsnym okresie, zostałem managerem atelier projektantki haute couture Parveen, która była mi jak matka. Pracowaliśmy razem przez 3 lata. Ubierała arabskie księżniczki i ich matki. Za garsonkę kasowała trzy tysiące funtów. Suknie ślubne wycenialiśmy na od dziesięciu tysięcy wzwyż. Na tamten czas to były dla mnie kosmiczne pieniądze.
W retailu osiągnąłem wszystko co mogłem, pracując dla największych domów handlowych takich jak Harrods, Selfridges czy Harvey Nichols. W House of Fraser i John Lewis też pracowałem. Byłem managerem w Pringle of Scotland, Versace, asystentem u Victorii Beckham, gdzie zaczynałem od segregowania magazynu, przewinąłem się jako sprzedawcą w każdym możliwym domu mody (Gucci, Balmain, Saint Laurent, Balenciaga, Jimmy Choo, Giuseppe Zanotti, Gentle Monster) i obsłużyłem w tej roli chyba wszystkie możliwe na tamten czas gwiazdy od Beyonce, Kelly Rowland, Rihanny, Kate Middleton, Salmy Hayek, Anny Paquin, Emmy Thompson, Evy Longorii czy Kate Moss. W dżinsy, jako Retail Coordinator, ubrałem Penelope Cruz i Javiera Bardema, Melanie C ze Spice Girls, Sarah Jessicę Parker. Nawet mi się nasz Piotr Rubik przewinął. Kto kiedykolwiek pracował w luksusowych domach handlowych ten wie, że spotykanie znanych osób to norma. George Clooney z Amal zablokowali kiedyś na kilka godzin Selfridges.
W 2018 roku wydałem przez szczecińskie wydawnictwo Chatulim zbiór osiemnastu felietonów pod tytułem "Obudziłem się trochę podły". Nominowano mnie do książki roku w Antyradiu przez Karolinę Korwin Piotrowską i Michała Figurskiego. To był dla mnie wielki zaszczyt. Tym bardziej, że to Karolina w 2016 roku, udostępniła w swoich social mediach "List do Pani Beaty P.", który napisałem, po czterech latach niepisania i w którym opowiedziałem o depresji. Miał wtedy ponad 300 tysięcy wyświetleń. Kończyłem terapię i postanowiłem, że to dobry moment na to, aby wrócić do regularnego publikowania.
Przed pandemią pożegnałem się z retailem. Zostałem personalnym asystentem królowej perfum w UK, Azzi Glasser, która robiła perfumy do filmów i hoteli. Tak, Tim Burton zamawiał u niej zapachy na plan filmowy. Jej perfumy nosili i noszą Johnny Depp, Helena Bohnam Carter, Jude Law, Maxim z The Prodigy, Kylie Minogue, Cindy Crawford, Austin Butler, Kaia Gerber, Adam Lambert, Orlando Bloom, Jonas Akerlund, Kate Moss, Bella Freud, cała plejada A-listers. Wszyscy gościli w jej w domu, w którym ma swoje studio na Camden. Azzi ma na koncie tyle współprac z gwiazdami, że tymi historiami mógłbym obdzielić kilka pokoleń. Pamiętacie sławetny pokaz Alexandra McQueena, na którym roboty spryskiwały farbą sukienkę modelki? To ona odpowiedzialna była za zapach na pokazie.
W 2020 roku zostałem zaproszony przez Tomasza Mandesa i Ewę Lewandowską, producentów, do współpracy przy dialogach w polskim filmie "THE END", kręconym online w czasie pandemii. W rolach głównych wystąpili: Aleksandra Popławska, Tomasz Karolak, Jarosław Boberek, Paulina Gałązka, Przemek Sadowski, Agnieszka Wielgosz, Piotr Witkowski. Zrobiliśmy ten film, wycinałem z dialogów "kurwy", na premierę poszedłem i bawiłem się świetnie. Projekt został różnie przyjęty przez krytyków i fanów. Ale byłem wdzięczny Tomkowi i Ewie, że w martwym okresie dostałem pracę i miałem okazję spełnić swoje marzenie. Zrobić film. Jestem im za to wdzięczny do dzisiaj.
Potem zagościłem na pół roku w klinice medycyny estetycznej u jedynej Polki, która wykonuje swoje zabiegi na legendarnej Harley Street w Londynie - Dr Gabrieli Mercik, jako recepcjonista. Rok później zostałem prawą ręką projektantki wnętrz Emmy Stevenson. W międzyczasie zagrałem na dziesięć sekund siebie w filmie "Cały ten seks" w towarzystwie Ady Fijał i Michała Czerneckiego. Prowadziłem też na swoim Instagramie rozmowy z gwiazdami pod tagiem #mamfetysz.
W 2023 roku telewizja internetowa Micspace, która okazała się wielką klapą zaprosiła mnie do współpracy jako głównego prowadzącego programu "Rozmowy całkiem niepodłe". Nakręciłem w siedemnaście dni, szesnaście odcinków. Nikt w show biznesie nie odmówił mi zaproszenia do rozmowy. Niektórzy chcieli nawet zaprosić się sami, ale właściciel koncertowo spierdolił ten projekt i do dzisiaj wisi ludziom pieniądze, ale wciąż zakłada nowe firmy i nawija makaron na uszy nowym inwestorom. Bardzo bym pragnął aby ktoś go prześwietlił.
Przez ostatnie dwa lata skończyłem czterdzieści lat, napisałem książkę "Przeszedłem po swoim trupie". Audiobook czyta Michał Wiśniewski i robi to GENIALNIE. Jako ghostwriter napisałem książkę dla dzieci. Pracuję nad kolejnymi dwiema książkami dla swoich klientów. Piszę posty na Instagramy i strony wielu celebrytów i marek. Pracuję nad własnym anglojęzycznym kanałem na Youtube, ale jak to zwykle w moim życiu bywa - coś mi "wypada". W maju wypadło mi reprezentowanie Polski u boku Justyny Steczkowskiej na Eurowizji jako jej interpretator. Wcześniej przez miesiąc jeździliśmy po Europie promując piosenkę "Gaja". To był magiczny czas i spełnienie dziecięcego marzenia.
W lipcu 2026 wystąpiłem w duecie z Anią Wyszkoni w nowym programie Polsatu "Hitster", który ma premierę teraz, w październiku. Piszę kolejną książkę.
Do dzisiaj słyszę, że "Polska nie jest na Ciebie gotowa". W tym roku to hasło obchodzi swoje dwudziestolecie. Ja zaś dwudziestodwu-lecie pracy jako człowiek "od pióra". Dlatego publikuję swoje teksty na Patronite, piszę na zlecenie, edytuję i tworzę teksty prasowe dla firm czy na profile znanych osób i zastanawiam się, co dalej? Od prawie trzech lat, z mniejszym lub większym powodzeniem, utrzymuję się z pisania. Mam nadzieję, że tym długim postem odpowiedziałem na nurtujące niektórych pytanie KIM TY K*RWA JESTEŚ? Jestem człowiekiem spełnionym.
Słuchaj w Patronite Audio!
Słuchaj Bartek Fetysz w aplikacji Patronite Audio.
Pobierz aplikację na swój telefon lub słuchaj w przeglądarce.
Cele
- 8 000 zł miesięcznie
- 4 400 zł brakuje
Założyłem Patronite po to, aby móc żyć z pisania. Na własnych zasadach i niezależnie od wydawców, którzy mojego pisania się boją i mają Czytelników za debili ("Bartku, to jest język, którego nasz Czytelnik nie rozumie, trzeba rozwodnić" - czytaj: trzeba z tego zrobić trzecioligowe kioskowe porno) albo reklamodawców ("Bartku, przepraszamy, ale jesteś zbyt odważny - a my - jako marka światowa XYZ chcemy być apolityczni"). Niedawno chciałem zostać twarzą kampanii przeciw przemocy wobec kobiet. Uznano, że moje treści - są "wulgarne". Nie wiedziałem, że o przemocy powinienem pisać jak o opłatku.
Patronite to miejsce, które zrzesza prawdziwych fanów - bo realnych - płacących artystom za ich pracę w monetach, a nie złudnych lajkach. Postanowiłem stworzyć tu niewielkie podwórko, z którego w przeciwieństwie do FB czy IG mnie nie wyproszą, bo tam moje teksty są nagminnie zgłaszane, a konta usuwane. Zarobki przeznaczę na stworzenie autorskiego podcastu i kanału YouTube. Pierwsze nagrania ruszają w lipcu. Udało mi się zaprosić gwiazdy światowego formatu i mimo że nagrywać będę już po angielsku - dostępne będą polskie napisy.
Zapraszam Was na cotygodniowy NEWSLETTER (próg 10 złotych +), EKSKLUZYWNE FELIETONY (próg 20 złotych +) oraz DZIENNIKI (próg 50 złotych +). A co jakiś czas w najniższym progu także przegląd archiwalnych tekstów i rozmów.
Dzięki, że tu ze mną jesteście i płacicie za moją pracę szanując jednocześnie mój czas i niezależność.
Najnowsi Patroni
Ryzyko
Chcielibyśmy Cię poinformować o ryzykach, związanych z Twoim zaangażowaniem finansowym. Przekazując środki na realizację pasji Twojego ulubionego Twórcy prosimy, abyś wziął/wzięła pod uwagę kilka kwestii.