"(...) Nie mam pretensji do ponad dziesięciu milionów ludzi, którzy w kibolu, burdeltacie i bandycie zobaczyli godnego kandydata na stanowisko Prezydenta. Głównego reprezentanta narodu. Od dawna mówiłem, że wygra. Po Dudusiu, człowieku nijakim z milczącą mameją u boku ludzie zapragnęli kogoś z krwi i kości. Trafił się człowiek z ludu, człowiek znikąd - bokser, kibol, z twarzy widać, że mógłby mieć za swoje myśli od razu zawiasy, ale Polki kochają "bad boys", bo przecież skoro daje wyczynowo wpierdol, to na bank kocha. Oddały mu swoje serca w głosach. Stał się ucieleśnieniem ich marzeń o samcu alfa, który trzyma dom krótko za pysk i decyduje kiedy mają podać kolację, kiedy posprzątać, a kiedy zrobić loda (...)".