Avatar użytkownika

Marcin Zegadło

10
patronów
225 
miesięcznie
29 300 
łącznie
10
patronów
225 zł 29 300 zł
miesięcznie łącznie

Posty

5 dni temu Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...)Któż bowiem współcześnie, poważnie traktuje poetów? Któż poważnie traktuje zajęcie nie pozwalające niezwłocznie zmonetyzować jego owoców? Któż potraktuje je poważnie, kiedy przekona się o tym, że owych owoców nie sposób monetyzować w żaden sposób, a już na pewno nie w taki, który pozwala mieć z tego zajęcia pieniądz “na przetrwanie”. Jest w tym oczywiście pewna słuszność przy założeniu, że dorosły, a tym samym odpowiedzialny człowiek powinien swoje życie organizować tak, żeby móc przynajmniej samego siebie utrzymać, nakarmić, dać sobie dach nad głową. To jasne, że nie tylko poezja, ale literatura w ogólności takich gwarancji nie daje, co więcej - niemal zawsze jest źródłem finansowych niedomagań tych, którzy wyłącznie jej poświęcają swój czas. Być może to wyjaśnia wyniosłość ich postawy wobec życia na “etacie”, który w opinii “środowiska” czyni z literata parającego się fachem “zwykłych śmiertelników” - amatora, w przeciwieństwie do pozostałej reszty, która żyje z grantów, stypendiów, a w jednym procencie całości - być może - z wyników sprzedażowych, które uzyskują napisane przez nich książki. Owa “wyniosłość” postawy może w pewnym stopniu windykować należne w opinii “zawodowych” pisarzy i pisarek - uznanie - dla ich twórczego trudu oraz dolegliwości związanych z wyborem życiowej drogi. Poeta w tym wypadku przynajmniej nie ma złudzeń. Nie da się z tego żyć i trzeba szukać pieniędzy gdzieś indziej. (...)"

11.06.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Ciało - obszar nieustannie trwającego konfliktu, który znajduje swój finał zawsze w tym samym punkcie - jest nim śmierć. Czym jest pragnienie nieustannej kontroli nad ciałem, o którym pisze Ehrenreich, jeśli nie rozpaczliwą i żałosną próbą zmiany scenariusza. Ile uwagi należy temu poświęcić? Ile zaangażowania wymaga od nas trwanie w przeświadczeniu o własnym dobrostanie oraz nieustanne potwierdzanie jego obecności, wykłócanie się z losem o kolejne spłachetki spokoju, które ten wydziera nam zsyłając na nas objawy, symptomy, oznaki, a przede wszystkim oferuje nam ból - ostateczny sygnał alarmowy. Jakże często traktujemy to jako działanie wrogie, a przecież ból przywołuje nas do porządku, ból koncentruje naszą rozproszoną uwagę. Ból jest przejawem troski ciała o ciało. Przypomina nam jak bardzo iluzoryczne i nietrwałe są chwile wolne od zmartwień. Poczuć ciało - oznacza, “żyć bardziej”. Poczuć ból to przyjąć prawdę tego ciała. A przecież chcemy je postrzegać wyłącznie jako źródło zmysłowych przyjemności. Tymczasem rewers przynosi doświadczenie wręcz odwrotne, o wiele bardziej prawdopodobne, dostępne i możliwe - ból oraz to jak bardzo pragniemy go uniknąć, a przecież większość z nas wcześniej czy później go doświadczy. Cóż z tego, że nie ma w nas zgody na biologiczną zużywalność naszych organizmów skoro i tak zęby psują się mimo tego, że są leczone, organy przestają działać pomimo profilaktycznej diagnostyki, a skóra starzeje się wbrew zabiegom medycznym mającym ten proces powstrzymać. (...)"

07.06.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Nasza duchowość kończy się na symbolach, estetyzuje przestrzeń. Wciąż jednak niedziela Wielkiej Nocy stanowi pretekst dla rodzinnego spotkania. Gromadzi nas przy stole. Bez rytuałów i dystynkcji - mimo to - we wspólnocie - hałaśliwej, tętniącej, łakomej. Pod każdym względem - żywej. I jeśli człowiek porzuci dręczącą go chęć ucieczki, to w gruncie rzeczy dobrze się temu przyglądać z połamanymi palcami obu stóp wiedząc, że nawet to przeminie. Co więcej - będzie do tego człowiek tęsknił, bo jest w tym przecież jasne światło wibrującego spotkania. Jest gwar istotnej rozmowy i perspektywa możliwej niestrawności. Są żywi ludzie, po których nic nie zostanie. Nic poza tym, co zdołamy z tego zapamiętać, żeby ostatecznie rozpłynąć się w niepamięci - umierać w nieznanej nam przecież kolejności, co oznacza, że na poziomie potencjalnym ktoś z nas dawać może swój ostatni, świąteczny występ. Dlatego to jest ważne, Marcinku. Dlatego nie można przejść nad tym do porządku dziennego i uciec w głupi spacer. Zamiast tego ciesz się, Kochany, z połamanych palców swoich stóp, albowiem dzięki temu uczestniczysz w misterium spotkania, które może być darem o wiele bardziej istotnym niż przypuszczasz - powtarzam sobie mając w pamięci fragment z Márai’ego, który w “Niebie i Ziemi” pisze: “Pewnego dnia spotykamy się z ludźmi i akceptujemy ich. Ta chwila jest cicha. Tak, tak - mruczymy. W takich chwilach zaczynamy się starzeć.” (...)"

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Marcin Zegadło już teraz!

Zostań Patronem