Avatar użytkownika

Marcin Zegadło

10
patronów
225 
miesięcznie
28 605 
łącznie
10
patronów
225 zł 28 605 zł
miesięcznie łącznie

Posty

18.05.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) A zatem "miłość" jako religia po upadku religii. "Ostateczna wiara po końcu wszelkiej wiary" - siła, która ma wypełnić "pustkę po Bogu, kraju, klasie, polityce i rodzinie zajmujących centralne miejsce w życiu poprzednich pokoleń”. W konsekwencji - jak zauważa Laurent-Mayard - budujemy społeczeństwa wokół "związków", zamiast budować je wokół np. przyjaźni lub rodziny. Warto dodać, że niekoniecznie tej definiowanej tradycyjnie. Wręcz przeciwnie. Co do zasady “Postromantyczność” prowadzi nas przez skomplikowane zagadnienia począwszy od redefinicji przyjaźni, przez redefinicję miłości, na allorodzicielstwie skończywszy, ja natomiast po uważnej lekturze - niestety - nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że mam do czynienia z jedną z tych narracji, która próbuje forsować konstrukty i rozwiązania, o których wiemy, że nie sposób oprzeć na nich funkcjonowania społeczeństw, które mają przetrwać, rozwijać się - a tym samym, co wydaje się w tym wypadku konieczne - po prostu - mnożyć się w sensie ścisłym. Jeżeli przyjmiemy, zgodnie z życzeniem autorki, że heteroseksualność jest uznawana za normę w porządkach, które są niepożądane, to wcześniej czy później będziemy musieli zadać sobie pytanie, co w takim razie stanowi pożądaną normę, skoro większość osób heteroseksualnych znajduje się poza nią. Rzecz w tym, że czy nam się to podoba czy nie - większość osobników z gatunku homo sapiens przejawia jednak skłonności do interesowania się płcią przeciwną. (...)"

12.05.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Co więcej - stan rzeczy utrwala się i krzepnie. Wyśmienicie odnajdujemy się przecież w kulturze terapeutycznej. Z wdziękiem i poczuciem wyższości posługujemy się językiem poppsychologii, który z coraz bardziej popularnych i brutalnie monetyzowanych podcastów przeniósł się do naszych mieszkań, kawiarni, zadomowił się w nas samych na dobre, a my zadomowiliśmy się w gabinetach psychoterapeutów, których nikt nie rozlicza z ich pracy w sposób szczególnie dyscyplinujący. Ufamy licząc na to, że ostatecznie wszystko może skończyć się na “błędzie w wyborze”, że koniec końców jak nie jeden to drugi, a że terapeutów przybywa jak grzybów po deszczu nie musimy się dręczyć obawą, że dla nas terapeuty zabraknie. Oczywiście nie uważam, że pomoc psychoterapeutyczna to coś złego. Problem polega na tym, że jak we wszystkim w tym również straciliśmy umiar rozszerzając zarówno znaczenie pojęć jak i zakres pomocy na wiele obszarów, w których zarówno kiedyś jak i dzisiaj moglibyśmy uniknąć “wejścia w proces”. Jak pisze bell hooks w swojej książce zatytułowanej "Wszystko o miłości. Nowe wizje": "Kultura zachęcająca do szukania szybkiej ulgi w każdym dyskomforcie czy bólu wychowała ludzi, których cierpienie emocjonalne łatwo niszczy, niezależnie od tego, jak bardzo jest względne". Tymczasem “ufamy procesowi” tak jak kiedyś nadzieję pokładaliśmy w Bogu czy modlitwie. Duch zawsze będzie domagał się troski i uwagi. Pustka, która wypełnia się treścią jest zawsze pustką, którą wypełnia rytm określonej kultury. Ta, w której żyjemy nie potrzebuje już przecież religijności w niegdysiejszej formule - tworzy własną. W czymś przecież - tak czy inaczej musimy się odrodzić - jak pisze William James (...)"

07.05.2026 Brak komentarzy
20.04.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Kilka raportów z Londynu. Syn dzieli się wrażeniami z wyspy. Ojciec, który mocno trzyma się kontynentu - słucha. Rozmontowane imperium, które nie upadło. Karol Stuart - pierwszy nowożytny monarcha ścięty przez Republikę, która niewiele później wyrzeknie się samej siebie restaurując katolicką wówczas dynastię. Dziś po cyklach zmian i przeistoczeń Anglia wciąż pozostaje monarchią pełną konserwatywnego blichtru. Karol III nie porusza się po Londynie rowerem jak jego szwedzki odpowiednik. Jego niedawno zmarła matka spędziła swoje niemal stuletnie życie szczelnie zamknięta w murach królewskich rezydencji. Tymczasem mój syn fotografuje Londyn, a ja z córką gniję gdzieś na obrzeżach dawnej Kongresówki żywiąc nadzieją, że mróz, który trzyma od kilku dni to już agonia tej zimy. Czytam Jona Fossego w rozmowie z Eskilem Skjeldalem. “Misterium wiary” jest wyznaniem, które Fosse wydaje się czynić niechętnie, bowiem jak pisze Skjeldal: “Przekonanie, że misterium powinno być spowite milczeniem, bywa niekiedy silniejsze niż potrzeba jego rozgłaszania”. "Bóg jest, ale nie istnieje" - mówi Fosse powołując się na Ciorana - "Dla mnie oznacza to, że Bóg jest we wszystkim, co jest, jest częścią wszystkiego, co jest, lecz nie jest czymś ograniczonym, czymś, co można zdefiniować w taki czy inny sposób, nie jest żadnym obiektem, więc w pewnym sensie nie jest niczym, co egzystuje, co istnieje". Przekonuje mnie ta optyka. Jest ostrożna i radykalna jednocześnie. W rycie rzymskim ociera się niemal o herezję ... (...)"

06.04.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

Czy antidotum na lęk przed odchodzeniem może być "utowarowiony" buddyzm pozbawiony jakichkolwiek odniesień do transcendencji? Kim w rzeczywistości jest Larry Ellison, współzałożyciel Oracle deklarujący, że przywykł do osiągania celów, więc nie rozumie dlaczego miałby się kiedykolwiek zatrzymać, tymczasem śmierć "bardzo go wkurza", w związku z czym decyduje się wydać miliony dolarów na badania nad powstrzymaniem procesu starzenia. Jak donosi cytowany przez autorkę Newsweek: "Peter Thiel, miliarder, współzałożyciel Pay Palla, planuje dożyć 120 lat. (...) Dimitry Itskov, ojciec chrzestny rosyjskiego internetu, twierdzi, że jego celem jest 10 tysięcy lat życia." Wspomniany wcześniej Ellison uważa, że "samo pojęcie akceptacji śmiertelności jest niepojęte, a współzałożyciel Google, ma nadzieję, że pewnego dnia wynajdzie lekarstwo na śmierć". Pycha przesiąknięta groteską. Paniczny lęk przebrany za bezczelność lub tupet. “Ja”, które wije się w konwulsyjnym lęku, więc zaczyna bredzić. “Śmierć jest nie do przyjęcia, chyba że ktoś umie zapomnieć o własnym ja” - zauważa w swoim dzienniku Susan Sontag. Intelektualne tło dla takiej definicji “ja” Ehrenreich widzi w figurze “śmierci Boga”. Magazyn “Time” w roku 1966 publikuje okładkę z pytaniem sformułowanym przez Nietzchego: “Czy Bóg umarł?”. Najwyraźniej odpowiedź na to pytanie, której udzieliła sobie część ludzkości czytającą “Timesa” brzmiała: “Owszem - ten gość nie żyje” i odtąd jesteśmy “sami w martwym wszechświecie, nie pozostały już poza nami żadne świadome istoty”. Gdyby rozumowali w ten sposób “średniowieczni”, być może nigdy nie powstałyby gotyckie katedry

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Marcin Zegadło już teraz!

Zostań Patronem