"(...)Któż bowiem współcześnie, poważnie traktuje poetów? Któż poważnie traktuje zajęcie nie pozwalające niezwłocznie zmonetyzować jego owoców? Któż potraktuje je poważnie, kiedy przekona się o tym, że owych owoców nie sposób monetyzować w żaden sposób, a już na pewno nie w taki, który pozwala mieć z tego zajęcia pieniądz “na przetrwanie”. Jest w tym oczywiście pewna słuszność przy założeniu, że dorosły, a tym samym odpowiedzialny człowiek powinien swoje życie organizować tak, żeby móc przynajmniej samego siebie utrzymać, nakarmić, dać sobie dach nad głową. To jasne, że nie tylko poezja, ale literatura w ogólności takich gwarancji nie daje, co więcej - niemal zawsze jest źródłem finansowych niedomagań tych, którzy wyłącznie jej poświęcają swój czas. Być może to wyjaśnia wyniosłość ich postawy wobec życia na “etacie”, który w opinii “środowiska” czyni z literata parającego się fachem “zwykłych śmiertelników” - amatora, w przeciwieństwie do pozostałej reszty, która żyje z grantów, stypendiów, a w jednym procencie całości - być może - z wyników sprzedażowych, które uzyskują napisane przez nich książki. Owa “wyniosłość” postawy może w pewnym stopniu windykować należne w opinii “zawodowych” pisarzy i pisarek - uznanie - dla ich twórczego trudu oraz dolegliwości związanych z wyborem życiowej drogi. Poeta w tym wypadku przynajmniej nie ma złudzeń. Nie da się z tego żyć i trzeba szukać pieniędzy gdzieś indziej. (...)"