Avatar użytkownika

Marcin Zegadło

10
patronów
225 
miesięcznie
28 165 
łącznie
10
patronów
225 zł 28 165 zł
miesięcznie łącznie

Posty

4 dni temu Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Czym jest “Królestwo” Carrere wyjaśnia powołując się na Łukasza i przypowieść o synu marnotrawnym - jedną z tych przypowieści, w których absurd staje się nie do zniesienia. Nasze poczucie moralności lub wprost - sprawiedliwości, zostaje poddane wielkiej próbie. Odwracamy się zatem od “Dobrej Nowiny” przekonani o tym, że to jest jednak eksperyment nazbyt radykalny. "Życie na tym padole jest właśnie takie, niesprawiedliwe, okrutne, stronnicze, wszyscy o tym wiemy, ale zobaczycie, Królestwo to coś całkiem innego..." Otóż wcale nie. Łukasz wcale tego nie mówi. On mówi: "To jest właśnie Królestwo". I jak mistrz zen, wypowiedziawszy koan, zostawia was z tą zagadką" - pisze Carrere. Więc dostajemy od Łukasza swoisty rejestr grozy. Upadek rozumu, który następuje wskutek konfliktu porządków. Tego, który wydaje się oczywisty, z tym, który do nas przychodzi w przypowieści. Groza - albowiem niespodziewanie nic nie jest tym, czym się wydaje. Może nie od razu “świat to ułuda”, ale paradoksalnie “Królestwo” jawiąc się jako bolesna realność dalekie jest od wyobrażeń związanych z Królestwem Niebieskim, które przeczuwamy. Myśleliśmy przecież, że to o nie chodzi. Mocna puenta. Urealnienie na miarę nawrócenia. A może zawrócenia z drogi, która prowadzi do rzeczywistości, w której woda zamienia się w wino, nieuchronnie przenosząc nas tym razem w rejestr baśniowy, a przecież uciekamy tutaj od fikcji. Czy mamy jednak dość odwagi, żeby zrezygnować z koniecznych w baśniowym rejestrze, pomyślnych zakończeń? (...)

6 dni temu Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Naturalnie wydarza się również dobre, które w odróżnieniu od złego często tracimy z oczu. Podobnie jak brak bólu dostrzegamy dopiero wtedy, kiedy pojawia się ból - dobre traktujemy z arogancją i lekceważeniem nie dostrzegając jego cichej obecności. Na przykład: …godziny spędzone z dziećmi, rozmowy z Radkiem, pełny żołądek, ciepłe wnętrza, w których wygrzewamy się jak koty. I jeszcze książki, spacery oraz wybór, który wciąż mamy. To że możemy słuchać. To, że możemy być słuchani. Że mogę powiedzieć: “Do jutra” i że to jutro wydarza się kilka godzin później, a oni są tam gdzie byli. Że jest do czego wracać, jest od czego odpocząć, jest coś za czym można tęsknić i coś, czego można mieć serdecznie dość. Że można doświadczać, można rezygnować, można porzucać, wracać, można czegoś żałować i można zrozumieć. Że istnieją utrata i nadmiar, chaos i porządek, niepokój i kojąca świadomość, że wszystko ma swój koniec. Że można mieć pewność i można mieć wątpliwości. Że można wiedzieć lub wierzyć - można ufać i trwać w ufności. Że wciąż jeszcze niewiele muszę, wiele natomiast mogę. Że nie jest możliwe wszystko, ale wciąż wiele może się wydarzyć. Wiedzieć dobre, które z natury bywa ciche. Czasami bywa nudne. I wtedy nazywamy to codziennością. Sprowadzając ją do frazesu, mówimy o “prozie życia”. Bezwstydnie. Bo to jest w gruncie rzeczy - “dobra proza”. Trzeba się tylko wczytać. (...)"

22.03.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) …więc Duch na jakiś czas musi ustąpić miejsca ciału, bo ciało należy przebadać i ciało trzeba będzie leczyć. Na pociechę Wojciech Zalewski, który w zimowym numerze “Więzi” pisze: “Żyjąc nie uciekniemy przed wyborem. Tylko że nie dotyczy on alternatywy wiara - niewiara. Dramat wolności rozgrywa się na jeszcze głębszym poziomie i dotyka pola możliwości: fizyka albo metafizyka. Bezduszność albo duch” i jeszcze: “Duchowość to próba dosięgnięcia czegoś, co nieustannie nam się wymyka: nas samych. Kim naprawdę jestem? Co mam czynić? Skąd wychodzę i dokąd zmierzam? To te pytania są fundamentem ducha, a co za tym idzie, filozofii jako wiedzy o nim (...)”. Wolność nie pojawia się w tych fragmentach przez przypadek. Wolność jest rdzeniem zagadnienia. Wolność jest kwestią zasadniczą w rozmyślaniu o Duchu, bo przecież wolność to parsdoksalnie - precyzyjne ustalenia. Wolność to problem granic - moich granic i granic Drugiego. Wolność, którą gotów jestem w jakiejś części oddać lub współdzielić wszędzie tam, gdzie ów akt pozostaje moim, nie cudzym aktem woli. Wolność, która ulega zredukowaniu we wspólnocie stada, w rodzinności, która na tę wolność kładzie ciężar obowiązku lub powinności - ciężar do uniesienia, bo przecież jest jeszcze miłość i jest troska, jest wszystko inne, które z rozumnego ograniczenia wolności, bierzemy przecież dla siebie - przynależąc i czerpiąc z tego jakąś jednak stadność, która bliższa jest naszej naturze biologicznej niż promowana tutaj osobność. (...)"

12.03.2026 Brak komentarzy
08.03.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Tak czy owak - skoro intuicje zjawiają się przed rozumem, to należałoby przyjąć, że w bajce o dziewczynce opowiedzianej przez małego analfabetę jest wiele więcej z natury świata niż w zawracaniu głowy cytatami z Camusa i szukania ratunku w cudzej mądrości, Nie zmienia to faktu, że w obu przypadkach mówimy z wnętrza jakiejś ciemności i lepiej żeby była to wyłącznie ciemność styczniowego wieczoru, ponieważ dzisiaj, staram się to myślenie odwracać. Szukam ulgi, szukając nadziei. Wątpię nie w Boga - lecz w ateizm. Samemu sobie mówię: Sprawdzam! Nie wychodząc jak dotąd na wnioski, wychodzę jednak na przeciw. Decyduję się na udział w tym, co Whitehead nazywa “Wielką Przygodą” bez gwarancji na podróż w komfortowych warunkach, bo przecież to, czego doświadczam stawia mnie poza strefą komfortu. Dysonans wpisany jest w tę drogę. Wpisana jest w nią również obietnica. Żywe, które tętni pod warstwą zrogowaciałych powierzchni. Czy to zadanie jest zadaniem intelektu, którego funkcją i naturalną kompetencją w moim rozumieniu jest nieustannie ponawiana wątpliwość? Intelekt, który nie podważa, nie kwestionuje i nie wątpi wcześniej czy później okaże się bezużyteczny. Mówię tutaj o tym, co nazywamy "myśleniem krytycznym", ale też zwracam uwagę na to, że intelekt nie jest szczególnie potrzebny do tego, żeby entuzjastycznie popierać, afirmować, wyznawać, hołubić, a nawet buntować się, czy wzniecać rewolucje. W tym wypadku może się, co najwyżej przydać. Zawsze lepiej, kiedy jest niż kiedy go brakuje. (...)"

23.02.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) "Nie uprawia się ogródka na polach Apokalipsy (...) Większość naszych współczesnych mieni się wierzącymi, ale kultura, w której żyją, ignoruje ich wierzenia albo je sobie podporządkowuje. Ta kultura nie jest już religijna, ale nie jest też taka ateistyczna, jak by się tego sama po sobie spodziewała. Nasza epoka okazuje się niebywale skuteczna w tworzeniu na oślep cywilizacji, której absolutnie nie potrafi doprowadzić do ładu" - pisze Andre Malraux (“Przemijanie a literatura”) cytowany przez Kisiela w “Czwartej nad ranem”. Znajduję ten fragment wczoraj w nocy i wiem, że to jest początek trudnej i wymagającej rozmowy - dialogu z tekstem - zwęszonym tropem, za którym podążam. Ateista, który sięga po religijny opis świata. Ziarno, które przytrafia się ślepej kurze. Nadmiar lub brak powagi - tym pachnie wnętrze tej “świątyni”, która powstaje w błyskawicznym tempie na użytek kogoś, kto być może powinien już zrozumieć, że stawką w tej Wielkiej Przygodzie jest wybór, nie namysł i nasłuchiwanie. Wybór - żadna inna łaska, która spada z nieba.: "Na naszej pustyni nie sypie się manna" - powiada Abraham Joshua Heschel. Nasza kultura dostarcza nam niezliczoną ilość wymówek. Na przykład - negocjacje. Zamęt sumienia interpretowany jako refleksja lub wewnętrzny dialog. Ignorowanie przeczuć. Odsuwanie od siebie intuicji. Być może negocjuję sam z sobą warunki tej “odmiany”. Mam oczy i nie widzę. Mam uszy i nie słyszę. Wymówka zamiast wyboru. Wygodna intelektualnie pozycja - zgłębiać, drążyć, eksplorować. Książki układać w stosy żeby to przykryć wiedzą. Żeby to zagłuszyć, bo przecież nic wielkiego się nie wydarza, żadnych objawień i iluminacji. Najzwyczajniej w świecie - budzę się i idę na spacer. (...)"

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Marcin Zegadło już teraz!

Zostań Patronem