Avatar użytkownika

Marcin Zegadło

10
patronów
225 
miesięcznie
28 830 
łącznie
10
patronów
225 zł 28 830 zł
miesięcznie łącznie

Posty

11.06.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Ciało - obszar nieustannie trwającego konfliktu, który znajduje swój finał zawsze w tym samym punkcie - jest nim śmierć. Czym jest pragnienie nieustannej kontroli nad ciałem, o którym pisze Ehrenreich, jeśli nie rozpaczliwą i żałosną próbą zmiany scenariusza. Ile uwagi należy temu poświęcić? Ile zaangażowania wymaga od nas trwanie w przeświadczeniu o własnym dobrostanie oraz nieustanne potwierdzanie jego obecności, wykłócanie się z losem o kolejne spłachetki spokoju, które ten wydziera nam zsyłając na nas objawy, symptomy, oznaki, a przede wszystkim oferuje nam ból - ostateczny sygnał alarmowy. Jakże często traktujemy to jako działanie wrogie, a przecież ból przywołuje nas do porządku, ból koncentruje naszą rozproszoną uwagę. Ból jest przejawem troski ciała o ciało. Przypomina nam jak bardzo iluzoryczne i nietrwałe są chwile wolne od zmartwień. Poczuć ciało - oznacza, “żyć bardziej”. Poczuć ból to przyjąć prawdę tego ciała. A przecież chcemy je postrzegać wyłącznie jako źródło zmysłowych przyjemności. Tymczasem rewers przynosi doświadczenie wręcz odwrotne, o wiele bardziej prawdopodobne, dostępne i możliwe - ból oraz to jak bardzo pragniemy go uniknąć, a przecież większość z nas wcześniej czy później go doświadczy. Cóż z tego, że nie ma w nas zgody na biologiczną zużywalność naszych organizmów skoro i tak zęby psują się mimo tego, że są leczone, organy przestają działać pomimo profilaktycznej diagnostyki, a skóra starzeje się wbrew zabiegom medycznym mającym ten proces powstrzymać. (...)"

07.06.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Nasza duchowość kończy się na symbolach, estetyzuje przestrzeń. Wciąż jednak niedziela Wielkiej Nocy stanowi pretekst dla rodzinnego spotkania. Gromadzi nas przy stole. Bez rytuałów i dystynkcji - mimo to - we wspólnocie - hałaśliwej, tętniącej, łakomej. Pod każdym względem - żywej. I jeśli człowiek porzuci dręczącą go chęć ucieczki, to w gruncie rzeczy dobrze się temu przyglądać z połamanymi palcami obu stóp wiedząc, że nawet to przeminie. Co więcej - będzie do tego człowiek tęsknił, bo jest w tym przecież jasne światło wibrującego spotkania. Jest gwar istotnej rozmowy i perspektywa możliwej niestrawności. Są żywi ludzie, po których nic nie zostanie. Nic poza tym, co zdołamy z tego zapamiętać, żeby ostatecznie rozpłynąć się w niepamięci - umierać w nieznanej nam przecież kolejności, co oznacza, że na poziomie potencjalnym ktoś z nas dawać może swój ostatni, świąteczny występ. Dlatego to jest ważne, Marcinku. Dlatego nie można przejść nad tym do porządku dziennego i uciec w głupi spacer. Zamiast tego ciesz się, Kochany, z połamanych palców swoich stóp, albowiem dzięki temu uczestniczysz w misterium spotkania, które może być darem o wiele bardziej istotnym niż przypuszczasz - powtarzam sobie mając w pamięci fragment z Márai’ego, który w “Niebie i Ziemi” pisze: “Pewnego dnia spotykamy się z ludźmi i akceptujemy ich. Ta chwila jest cicha. Tak, tak - mruczymy. W takich chwilach zaczynamy się starzeć.” (...)"

01.06.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) I jeszcze “miary niewidoczne”. Nic bardziej niż one nie wymaga odwagi. Garda powinna być zdjęta. Głowa wystawiona na ciosy. Niekoniecznie w porządku nadstawiania “drugiego policzka”. Z całą pewnością jednak w gotowości na wiedzę, która może pozbawiać nas komfortu wygodnego trwania, a przecież o nic bardziej nie dbamy od dziesięcioleci niż o komfort. Szczególnie własny. Mówi o tym do nas często fałszywa lub błędnie interpretowana terapia w jej uproszczonych wariantach powstałych dla naszej wygody. A zatem: nie wymagać od siebie zbyt wiele, jeśli zdołasz - wiń innych. Lista winnych pozostaje do twojej dyspozycji, na jej szczycie odnajdziesz toksycznych, niedojrzałych emocjonalnie rodziców, patriarchów lub po prostu mężczyzn jako wyziew kultury gwałtu i wszelkiej innej przemocy, wszystkich tych, którzy czegoś od ciebie chcą, a przecież byłeś krzywdzony - nieświadomy i straumatyzowany plączesz się teraz w pokracznych narracjach o samym sobie usuwając z “grona znajomych” każdego, kto nie jest skłonny zgodzić się z tobą w każdej sprawie. Tymczasem “miary niewidoczne” mogą okazać się podróżą do świata, który nie orbituje wokół ciebie, który od ciebie oczekuje, który się tobie przygląda okiem o wiele mniej życzliwym niż twój uprzejmy psychoterapeuta. Co zatem powiesz “Płatku Śniegu”, “Śnieżynko”, “Osobo pacjencka”, “Osobo kliencka”, “Osobo autorska”, “Osobo studencka”, “Osobo męska, niemęską, żeńska” i “Trzecia Osobo” dla samej siebie niemal “Osobo Boska”? A przecież jak pisze Śpiewak: “Ludzkie doświadczenie jest uwikłane w niepewność” i dalej: (...) Wiedza nie jest dana wszystkim w równym stopniu, nawet jeśli zapewni się stosowne wykształcenie, znajomość warsztatu naukowego i umożliwi swobodne uprawianie teorii (...) Potrzebne jest dojrzewanie do stosownego przeżycia”. (...)"

18.05.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) A zatem "miłość" jako religia po upadku religii. "Ostateczna wiara po końcu wszelkiej wiary" - siła, która ma wypełnić "pustkę po Bogu, kraju, klasie, polityce i rodzinie zajmujących centralne miejsce w życiu poprzednich pokoleń”. W konsekwencji - jak zauważa Laurent-Mayard - budujemy społeczeństwa wokół "związków", zamiast budować je wokół np. przyjaźni lub rodziny. Warto dodać, że niekoniecznie tej definiowanej tradycyjnie. Wręcz przeciwnie. Co do zasady “Postromantyczność” prowadzi nas przez skomplikowane zagadnienia począwszy od redefinicji przyjaźni, przez redefinicję miłości, na allorodzicielstwie skończywszy, ja natomiast po uważnej lekturze - niestety - nie potrafię oprzeć się wrażeniu, że mam do czynienia z jedną z tych narracji, która próbuje forsować konstrukty i rozwiązania, o których wiemy, że nie sposób oprzeć na nich funkcjonowania społeczeństw, które mają przetrwać, rozwijać się - a tym samym, co wydaje się w tym wypadku konieczne - po prostu - mnożyć się w sensie ścisłym. Jeżeli przyjmiemy, zgodnie z życzeniem autorki, że heteroseksualność jest uznawana za normę w porządkach, które są niepożądane, to wcześniej czy później będziemy musieli zadać sobie pytanie, co w takim razie stanowi pożądaną normę, skoro większość osób heteroseksualnych znajduje się poza nią. Rzecz w tym, że czy nam się to podoba czy nie - większość osobników z gatunku homo sapiens przejawia jednak skłonności do interesowania się płcią przeciwną. (...)"

12.05.2026 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Co więcej - stan rzeczy utrwala się i krzepnie. Wyśmienicie odnajdujemy się przecież w kulturze terapeutycznej. Z wdziękiem i poczuciem wyższości posługujemy się językiem poppsychologii, który z coraz bardziej popularnych i brutalnie monetyzowanych podcastów przeniósł się do naszych mieszkań, kawiarni, zadomowił się w nas samych na dobre, a my zadomowiliśmy się w gabinetach psychoterapeutów, których nikt nie rozlicza z ich pracy w sposób szczególnie dyscyplinujący. Ufamy licząc na to, że ostatecznie wszystko może skończyć się na “błędzie w wyborze”, że koniec końców jak nie jeden to drugi, a że terapeutów przybywa jak grzybów po deszczu nie musimy się dręczyć obawą, że dla nas terapeuty zabraknie. Oczywiście nie uważam, że pomoc psychoterapeutyczna to coś złego. Problem polega na tym, że jak we wszystkim w tym również straciliśmy umiar rozszerzając zarówno znaczenie pojęć jak i zakres pomocy na wiele obszarów, w których zarówno kiedyś jak i dzisiaj moglibyśmy uniknąć “wejścia w proces”. Jak pisze bell hooks w swojej książce zatytułowanej "Wszystko o miłości. Nowe wizje": "Kultura zachęcająca do szukania szybkiej ulgi w każdym dyskomforcie czy bólu wychowała ludzi, których cierpienie emocjonalne łatwo niszczy, niezależnie od tego, jak bardzo jest względne". Tymczasem “ufamy procesowi” tak jak kiedyś nadzieję pokładaliśmy w Bogu czy modlitwie. Duch zawsze będzie domagał się troski i uwagi. Pustka, która wypełnia się treścią jest zawsze pustką, którą wypełnia rytm określonej kultury. Ta, w której żyjemy nie potrzebuje już przecież religijności w niegdysiejszej formule - tworzy własną. W czymś przecież - tak czy inaczej musimy się odrodzić - jak pisze William James (...)"

07.05.2026 Brak komentarzy

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Marcin Zegadło już teraz!

Zostań Patronem