Avatar użytkownika

Marcin Zegadło

12
patronów
250 
miesięcznie
27 860 
łącznie
12
patronów
250 zł 27 860 zł
miesięcznie łącznie

Posty

12.07.2023 Komentarze: 4

"Fikcje. Dziennik"

"(...)Problem polegał na tym, że po raz trzeci w okresie trzech tygodni zostałem umówiony do tego samego medyka za każdym razem będąc umawianym z innym niż poprzednie schorzenie. Co czuje dorosły mężczyzna w podobnej sytuacji? Czuje, że mu się to należy. Należy mu się nawet wstyd, który przeżywa w związku z faktem, że zarówno “na rejestracji” jak i w lekarskim gabinecie uchodzi za hipochondryka, a jeśli nie za hipochondryka to z całą pewnością za zjeba, któremu się wydaje, że “pan doktor” nie ma nic innego do roboty i tygodniami czeka na jego wizytę, jego zropiałe gardło, jego duszności, jego strzykanie w krzyżu, jego szumy płucne, zastrzały, spadki i skoki temperatury. Podjąłem jednak wyzwanie bezwstydny i zdecydowany zmierzyć się z własnym upokorzeniem. Przekroczywszy drzwi gabinetu nie zdążyłem jeszcze ust otworzyć, kiedy delikatny jak przebiśnieg i tak samo blady, młody medyk zapytał: “No, to z czym tym razem panie Marcinie?” Od tej chwili wiedziałem już, że reszta naszej rozmowy przebiegnie w tonie pobłażliwej troski ze strony lekarza oraz udawanego przeze mnie ironicznego dystansu do siebie. W konsekwencji zmieniono mi antybiotyk, który mam łykać przez kolejne dziesięć dni, co oczywiście skończy się rozległą infekcją grzybiczą, która sprawi, że tym razem mój dermatolog zapyta mnie o to samo, o co zapytał mnie delikatny jak młodziutkie wino, początkujący przeuroczy medyk. “Z czym tym razem, panie Marcinie?” zapyta mój dermatolog, a ja odpowiem: “Lepiej niech pan nie pyta panie doktorze”, ale z całą pewnością będzie już za późno. (...)"

27.06.2023 Brak komentarzy

"Fikcje. Dziennik"

"(...) Czytać jednocześnie listy Flauberta do Luizy Colet i “Królestwo lęku” Huntera S. Thomsona, na dodatek siedząc w Zakopanem, to jest jednak mentalne samobójstwo. Konfrontacja czułości i obłędu uczucia z wulgarnością i piedrolnięciem Thompsona (uwielbiam) oraz z pakietem młodzieńczych wspomnień związanych z aktualnym miejsce pobytu, to jest śmiertelna kolizja na skrzyżowaniu gatunków i położenia geograficznego. No bo weźmy na przykład taki fragment z Flauberta: “Dwanaście godzin temu jeszcze byliśmy razem. Wczoraj o tej porze trzymałem cię w ramionach…Pamiętasz? Jakie to już dalekie! Noce są teraz ciepłe, przyjemne; słyszę, jak wielki tulipanowiec pod moim oknem drży na wietrze.” I taki oto fragment z Thompsona: “ Moi funfle z pierdla na co dzień mówili mi Prezydent, piękne dziewczyny w czwartkowe popołudnia składały mi osobiście wizyty, lecz mimo wszystko zachowałem na tyle zdrowego rozsądku, by nie budować na tym poczucia własnej wartości (...) Z pipkami radziłem sobie naprawde dobrze, jazda nadal była czymś rewelacyjnym - czymś na miarę lotu rakietą.” Jeśli dodać do tego Góralskie Księstwo u wlotu na Krupówki i podlać to jeszcze kwaśnicą, to ma człowiek wrażenie, że wyjebało mu korki i pogrąża się w ciemności intelektualnej niemocy. Konfrontacje. A Mark Twain na to: “Różnica pomiędzy słowem właściwym i prawie właściwym jest dokładnie taka, jak pomiędzy błyskawicą i robaczkiem świętojańskim.” Ostatecznie bliżej mi do języka Thompsona, ale czułość Flauberta również nie jest mi obca. Powiem więcej. Nie jest mi obce również jego dramatyzowanie, szukanie sobie pretekstów do “nic nie robienia” oraz nawiązywania toksycznych realacji, z których nie sposób wykaraskać się sprawnie i szybko, dlatego brodzi się w nich przez długie miesiące, a może i lata tak, jak brodzi się w stojącej, zatęchłej wodzie. (...)"

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Marcin Zegadło już teraz!

Zostań Patronem