Avatar użytkownika

Marcin Zegadło

10
patronów
225 
miesięcznie
29 235 
łącznie
10
patronów
225 zł 29 235 zł
miesięcznie łącznie

Posty

12.06.2023 Brak komentarzy

"Fikcje. Dziennik"

"(...) Tymczasem przywołany wcześniej Amis, pisze: (...) w fikcji nie ma praw i jednocześnie wolność jest nieograniczona. Fikcja to wolność.” I trudno z tym polemizować. Zwłaszcza, że nic tak nie ogranicza piszącego jak fakty. A ponieważ inna mądra głowa zauważa, że “nie ma faktów, istnieją wyłącznie interpretacje”, naprawdę nie wiadomo, co z tym począć. Tak czy inaczej, książka pisze się i jest niemal na ukończeniu. Przede mną to, co wydaje się najtrudniejsze, kiedy się książkę zamyka. Mianowicie tytuł. Należy go teraz wymyślić. A wymyślanie tytułu w założeniu jest niesłuszne. Tytuł książki powinien przyjść sam. Powinno się go usłyszeć i tyle. Tymczasem ja nie słyszę go jeszcze i czekam. Przyznam szczerze, że czekam niecierpliwie, bo zdarza się, że tytuł książki determinuje sposób w jaki zostanie domknięta. Komuś wydać się to może bzdurą, ale takie mam z tytułami moich książek doświadczenia i nikomu nic do tego. Weekend słoneczny. Spaliłem skórę i będę teraz chodził będę śniady budząc podejrzenia, że marudzę i utyskuję, a wróciłem właśnie z tropikalnej podróży i zasadniczo chuj mi w dupę. I pomyśleć, że jeszcze kilka stuleci temu opalenizna była wstydliwą oznaką niskiego pochodzenia. Skóra jasna, niemal przeźroczysta (zwłaszcza u kobiet) dowodziła faktu pochodzenia szlachetnego, a błękit żył, mógł z kolei sugerować, błękitny kolor krążącej w nich substancji. (...)"

09.06.2023 Komentarze: 2
06.06.2023 Brak komentarzy

"Fikcje. Dziennik"

"(...) - Co to tam wisi przy ołtarzu dziadku? - pytam będąc chłopcem. - To są dary wotywne - odpowiada dziadek - kule i protezy, które oddali w podzięce Matce Boskiej, cudownie uzdrowieni. Dziadek. Lekarz. Co też wiara potrafi w człowieku naobracać. Jak mawiał mój ojciec: “na odwyrtkę”. Mojego ojca, Święta Panienka nie uzdrowiła. Żadnego cudu nie było. Umarł zanim się obejrzeliśmy i wciąż nie żyje. Tak że i Pan Jezus nie zachował się w przypadku mojego zmarłego taty, tak jak postąpił w przypadku, dajmy na to - Łazarza. Bo jak uznał (najwyraźniej), cudowna zamiana wody w wino, niedostatecznie przekonywała uczestników zabawy o jego boskości. Naiwne to i głupe, co tutaj wypisuję. Żadna to pięść wymierzona w teologię, czy nie wiadomo, co jeszcze, ale już tak mam, że kiedy się rozpędzę, to nie potrafię się zatrzymać. Zupełnie jak Święta Inkwizycja. No proszę - znowu to robię. Więc z tymi cudami, to jest jednak bardziej zawracanie dupy niż cokolwiek innego. Ale jak pokazuje przykład mojego dziadka, nawet lekarz medycyny może wierzyć w cuda. Szkoda tylko, że nie jest w stanie ich czynić. Owsiak miałby mniej roboty, a dziecięca onkologia świeciłaby pustkami. Nie wiem czy “dobry Bóg” poradziłby sobie z tą pustką, ale zupełnie mnie to nie obchodzi. Jak niemal wszystko, co Boga dotyczy. Swoją drogą dziwny z niego facet. Morduje, zsyła plagi, sądzi i strąca do piekieł gdzie jego “dzieci” cierpią wieczne katusze - ale pamiętaj człowieku - ten facet cię kocha. Jeżeli to nie jest skraj obłędu, to ja już nie wiem, co to jest (...)"

04.06.2023 Brak komentarzy

"Fikcje. Dziennik"

"(...) Większość życia spędziłem na szukaniu w sobie bezpiecznych przestrzeni. Używałem do tego środków bardziej lub mniej adekwatnych. Alkohol i nikotyna, sport, literatura (czynnie i biernie), rodzina, nie-rodzina, bodźce kojące i bodźce pobudzające (dla odwrócenia uwagi od lęku). Zwykle stan względnej równowagi trwał krótko i to, czego chciałem się pozbyć wracało. W ostatnich miesiącach czyniłem tytaniczne wysiłki, żeby równowaga miała charakter permanentny, a tu proszę. Jest i huczy mi w głowie. Mam nadzieję, że to nie potrwa długo. Ali powiedziałby: “Miej na to wyjebane. Jak na coś, kurwa, nie masz wpływu, to odpuść, bo ci strzaska korę i chuj z ciebie zostanie.” Ale Ali to był filozof, który zagnieździł się przy trzepaku pod blokiem, w którym wtedy wszyscy mieszkaliśmy: Pugacz, Wolbi, Historyk i Ja. Aliego już nie ma. Ali zginął śmiercią tyleż nagłą, co banalną. I teraz jego aforyzmy muszę utrwalać w tym dzienniku, żeby po Alim zostało coś więcej niż mięso i posoka na asfalcie. Z drugiej strony, Krzysztof Varga w swoim "Dzienniku" notuje: "Wieczny niepokój to jedyne, co może utrzymać twórcę w artystycznej czujności. Spokój sprzyja tworzeniu, ale szkodzi sztuce." Wynika z tego, że powinienem z uwagi na ów niepokój cieszyć się i dziękować opatrzności (lub chemii mózgu, po prostu), że na mnie ten niepokój zsyła. A ja czuję się tak jakby ktoś moje życie podglądał. Czy rzeczywiście podgląda, czy to są moje urojenia. (...)"

27.05.2023 Komentarze: 1

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Marcin Zegadło już teraz!

Zostań Patronem