Avatar użytkownika

Marcin Zegadło

10
patronów
225 
miesięcznie
28 830 
łącznie
10
patronów
225 zł 28 830 zł
miesięcznie łącznie

Posty

06.08.2023 Brak komentarzy

"Fikcje. Dziennik"

"(...) Jednym z autorów, którym przygląda się Czaja jest Jerzy Nowosielski. Tutaj ukazany jako “teolog” prawosławia. “Teolog”, który dla kształconych na uniwersytetach teologów bywa cokolwiek bełkotliwy, ale z całą pewnością bywa też oryginalny. Być może to złe słowo, bo Nowosielski ryzykuje wiele. Piszę tutaj o Nowosielskim nie bez powodu pisząc uprzednio o Szoa. Nowosielski koncentruje się w pewnym momencie na cierpieniu zwierząt. Na ich uprzedmiotowieniu przez chrześcijaństwo. Na ich mordowaniu “na pokarm”, mordowaniu zderytualizowanym, a tym samym pozbawionym jakiegokolwiek sacrum. I w zasadzie mogłoby skończyć się na współczuciu, tyle że Nowosielski porównuje farmy hodowlane do obozów koncentracyjnych. W tym wymiarze jak pisze Czaja, chodzi o status ontologiczny zwierzęcia - jest ono “kimś” lub “czymś”. “Jeśli zwierzę jest kimś, wówczas nabywa takie same prawa do istnienia jak my. Jeśli byt zwierzęcia zostaje zrównany z rzeczą, wówczas wolno nam postępować wobec niego przedmiotowo, a takie rozumowanie wyzwala w nas również z jakichkolwiek zobowiązań moralnych wobec niego. Nikt nie pyta kamienia, czy może go kopnąć.” Analogia pomiędzy obozem koncentracyjnym, a kurzą farmą - gdzie hodowane, są kurczaki, które pójdą na rzeź - wydawać się może (i w swojej istocie jest) obrazoburcza. Z drugiej strony Nowosielski tę analogię stara się uzasadnić i ja to kupuję, mimo tego, że Zagłada i jej absurdalny, administracyjny charakter pracują we mnie od lat niemal dwudziestu, a teksty Zagłady zostaną już ze mną na zawsze. (...)"

12.07.2023 Komentarze: 4

"Fikcje. Dziennik"

"(...)Problem polegał na tym, że po raz trzeci w okresie trzech tygodni zostałem umówiony do tego samego medyka za każdym razem będąc umawianym z innym niż poprzednie schorzenie. Co czuje dorosły mężczyzna w podobnej sytuacji? Czuje, że mu się to należy. Należy mu się nawet wstyd, który przeżywa w związku z faktem, że zarówno “na rejestracji” jak i w lekarskim gabinecie uchodzi za hipochondryka, a jeśli nie za hipochondryka to z całą pewnością za zjeba, któremu się wydaje, że “pan doktor” nie ma nic innego do roboty i tygodniami czeka na jego wizytę, jego zropiałe gardło, jego duszności, jego strzykanie w krzyżu, jego szumy płucne, zastrzały, spadki i skoki temperatury. Podjąłem jednak wyzwanie bezwstydny i zdecydowany zmierzyć się z własnym upokorzeniem. Przekroczywszy drzwi gabinetu nie zdążyłem jeszcze ust otworzyć, kiedy delikatny jak przebiśnieg i tak samo blady, młody medyk zapytał: “No, to z czym tym razem panie Marcinie?” Od tej chwili wiedziałem już, że reszta naszej rozmowy przebiegnie w tonie pobłażliwej troski ze strony lekarza oraz udawanego przeze mnie ironicznego dystansu do siebie. W konsekwencji zmieniono mi antybiotyk, który mam łykać przez kolejne dziesięć dni, co oczywiście skończy się rozległą infekcją grzybiczą, która sprawi, że tym razem mój dermatolog zapyta mnie o to samo, o co zapytał mnie delikatny jak młodziutkie wino, początkujący przeuroczy medyk. “Z czym tym razem, panie Marcinie?” zapyta mój dermatolog, a ja odpowiem: “Lepiej niech pan nie pyta panie doktorze”, ale z całą pewnością będzie już za późno. (...)"

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Marcin Zegadło już teraz!

Zostań Patronem