Avatar użytkownika

Marcin Zegadło

12
patronów
250 
miesięcznie
27 860 
łącznie
12
patronów
250 zł 27 860 zł
miesięcznie łącznie

Posty

13.11.2025 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Ligia nie umierała w ten sposób. Ligia była na śmierć zagniewana. Była na śmierć obrażona jak mała dziewczynka, której ktoś każe iść do łóżka w samym środku beztroskiej zabawy. Babka Ligia była po stronie życia nawet wtedy, kiedy już jej ta śmierć siedziała na piersi sprawiając, że jej oddech ustawał pod jej ciężarem. “Może księdza do pani zawołać” - pytają Ligię świadkowie jej umierania, a Ligia kręci głową, że nie chce, że księdza nie potrzebuje, bo ona sobie tutaj po prostu zaległa, żeby sobie poleżeć i odpocząć, ale za chwilę powstanie, zerwie się na równe nogi, herbaty naparzy, ciasta każe kupić sąsiadce z parteru, bo wnuk ma się zjawić po szkole i będą tę herbatę pili i będą jedli to ciasto, a ona mu będzie opowiadać o świecie i o życiu takie rzeczy, że ani za cara, ani za Mościckiego, a nawet za Gomułki ludziom się taki świat nie śnił, a jej się przytrafił. To natomiast zawsze zasługuje na opowieść. “Pamiętaj, dziecko…” - mówi babka Ligia nakładając mi na talerz gruby plaster ciasta - “Najgorzej to się spóźnić na własne życie. Na własne życie nie załapać się w życiu najgorzej”. Ja słucham i ciamkam ciasto, a ona uśmiecha się i patrzy na topole za oknem, które mój ojciec kilka dekad temu posadził “w czynie społecznym”. Dzisiaj oboje są już martwi. Ja zostałem. Liczę na to, że ominie mnie zwał, chociaż palę zbyt wiele i mam niezdrową relację ze słodyczami. (...)"

03.11.2025 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Splątanie i niepokój. Wszystko nawarstwia się w uciążliwej gonitwie myśli. Na domiar złego tegoroczny październik przynosi ze sobą wyłącznie deszcz i wszelką niepogodę, która w tej szerokości geograficznej potrafi naprawdę zajść za skórę chłodem i wilgocią. Ostatni tydzień przeżyty pod znakiem chaotycznych przepychanek z przeciwnościami losu, które w codzienności oznaczają bezproduktywne dni i noce pełne próżnej nadziei na wytchnienie. Radek skarży się na sen, który spada na niego w najmniej oczekiwanych momentach, co uniemożliwia mu wieczorną i nocną pracę z tekstem, który czeka na opracowanie, ja natomiast doświadczam podobnych uciążliwości próbując skończyć powieść Catherine Lacey “Biografia X”, która przyszła pocztą do recenzji. Rzuciłem się na nią ponieważ z jakiegoś powodu wydała mi się interesującą. Niestety lektura nie przyniosła potwierdzenia dla oczekiwań i mówiąc szczerze, męczę się odrobinę z kolejną narracją o płynnych tożsamościach, w których coraz bardziej nieuchwytna granica pomiędzy rzeczywistym, a nierzeczywistym wzmacnia jedynie nasze poczucie zagubienia i niepewności, a to z kolei nie pozwala cieszyć się nie tylko fałszywie założonym “końcem historii”, ale i sobą samym, bo przecież kim jesteśmy uwikłani w mnogość awatarów uczestniczących w życiu pozornych wspólnot powstałych w wyniku kliknięcia w zakładkę “zaproś do znajomych” lub “obserwuj”. Po niedawnej lekturze Klein ten wątek u Lacey wydaje się wtórny - być może stąd uczucie znudzenia, które odbiera przyjemność bycia z tą książką Krótka rozmowa z synem o “sensie życia”. Podczas spaceru, na który wybraliśmy się pomimo deszczu pyta o to niby od niechcenia, ale wiem, że w ostatnim czasie wiele się w tym chłopcu wydarza. Więc staram się na gwałt przypomnieć sobie, co na ten temat przeczytałem żeby lewarować się jakaś literaturą zamiast udawać domorosłego mędrca (...)"

22.10.2025 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Niespodziewanie robi się wyjątkowo poważnie. Nadzieja - mówi u Stawiszyńskiego filozof Zalewski - jest spoglądaniem poza śmierć, co oznacza, że wybieramy się na wycieczkę do wymiaru w pewnym sensie - religijnego. Nadzieja pozwala jednak w przeciwieństwie do wiary uniknąć konieczności czynienia deklaracji. Wiara wcześniej czy później powinna zamknąć się w jej wyznaniu. Wyznanie wiary jest aktem przystąpienia, a później stanem uczestnictwa. Nadzieja tego nie wymusza. Nadzieja ma w sobie o wiele więcej wolności, a tym samym z powodzeniem może łączyć pod swoją marką zarówno wierzących jak i niewierzących. Nadzieja jest aktem zaufania - czemuś, komuś, sobie. Odnosi się zatem do relacji, również do relacji w miłości. A zatem - paradoksalnie - to nadzieja będzie w tym wypadku potencjalnym źródłem wiary - nie odwrotnie. Tyle Han i filozof Zalewski, a mnie to dobrze robi, bo szukam wytchnienia od materii znajdując ukojenie na miękkiej poduszcze ducha, co pozwala mi w cokolwiek egzaltowany sposób opowiadać o tym, że brak nadziei jest ostatecznie przejawem kryzysu zaufania, a w gruncie rzeczy istnieje w ufności rodzaj ulgi, którego warto poszukać. Warto również poczynić szereg koniecznych ustaleń dotyczących miłości oraz tego czy istnieje dla niej jeszcze jakaś przyszłość, skoro - o czym wiedzą ludzie w określonym wieku - miłość nie jest samoistną przyczyną trwania ani dla relacji, ani dla stada i bywają sytuacje, w których traci status ostatecznego argumentu. (...)"

15.10.2025 Brak komentarzy

"Stado. Dziennik"

"(...) Klein patrzy szerzej. Na przykład ta myśl, że oto świat był wobec nas obojętny, a my nie mieliśmy pojęcia, jakie to szczęście - pisz Klein czyniąc uwagi o tym jak gigantyczny wpływ na nasze życie i jak ogromne zagrożenie dla jego bezpieczeństwa stanowi cyfrowy ślad i cyfrowa, algorytmiczna inwigilacja, która prowadzona jest przez współczesną technologię. Nasza obecność w mediach społecznościowych, dane wypływające do sieci, sprawiają że systemy nad którym nie panujemy, nie mamy nad nimi kontroli, bądź świadomości ich obecności, tworzą nasze cyfrowe avatary, sobowtóry, które w pewnym sensie po pierwsze - kradną naszą tożsamość, po drugie - wpływają na nasze rzeczywiste istnienie (sic!). Kiedyś nasze gusty muzyczne, romanse, życie seksualne, protesty, poparcia, przygody nie pozostawiały po sobie żadnego śladu. Dzisiaj to właściwie zupełnie niemożliwe. "Wszyscy jesteśmy dziś kopalniami danych". Wydobywany surowiec pozostaje w rękach prywatny. Proces jego pozyskiwania pozostaje niejasny, a wykonawcy przed nikim nie odpowiadają. "Faustowski pakt epoki cyfrowej (...), przehandlowanie naszych danych w zamian za darmowe lub tanie cyfrowe ułatwienia – wyjaśniono nam dopiero wtedy, gdy już został zawarty" - notuje. Nie sposób nie poczuć tego będąc od ponad dekady w cyfrowym splątaniu danych, gdzie fikcja na przemian z realnym szukają dla siebie miejsca lub uzasadnienia. Jesteśmy pozbawieni wiarygodności, chociaż nie zawsze jesteśmy niewiarygodni. Coraz częściej natomiast bywamy pozbawieni wiary. (...)"

Dołącz do grona Patronów!

Wesprzyj działalność Autora Marcin Zegadło już teraz!

Zostań Patronem