Z pamiętnika psa podróżnika

W Patronite od 02.10.2020

Ranking Autorów

Miesięczne wsparcie: 2139

Liczba Patronów: 2091

Zostań Patronem
2 patronów
20 miesięcznie
80 łącznie
2 miesiące temu Komentarze: 2 Tylko dla patronów!
" Fontanna"

Po 13 godzinach morderczej jazdy dojechaliśmy do Opola. Mamcia szczęśliwa, że wreszcie zrealizuje swoje marzenia o posiedzeniu i prysznicu. Otworzyła drzwi domostwa. Zaduch uderzył ją od wejścia, bo zamknięty ganeczek nagrzał się niemiłosiernie. Komitet powitalny czekał... Mamcia swoją twarzą zerwała pajęcze sieci specjalnie dla niej przygotowane na okoliczność gości. Mali "spadochroniarze" wyjątkowo lubią to miejsce, może dlatego właśnie, że jest tam tak ciepło? Nikt nie chciałby usłyszeć tego co ja musiałem, po wejściu Mamci przez te cholerne sieci, których widać oczywiście nie było. Wytrzymałem owe "błogosławieństwa" i wparowałem do kuchni, bo pić mi się chciało. Mamcia szła za mną z wyciągniętą nad głową, złożoną parasolką i wymachiwała nią jak szermierz. Niewidzialne, cieniutkie pułapki już nie oplotły Mamcinej twarzy - zostały na parasolce. Po wejściu do kuchni zaniepokoił nas szum. Dziwny szum, przypominający syk. Trzeba było zrobić obchód domu, ale Mamcia postanowiła czynność tą wykonać, po zaliczeniu kibelka. Jeszcze do niego dobrze nie weszła a już rozpoczęła drugą turę owych "błogosławieństw" które słyszałem po przekroczeniu progu domu. Matka wrzeszczała i ryczała ze złości i rozpaczy. W łazience, nad kibelkiem unosił się strumień wody jak z fontanny, tryskając wesoło na ścianę i sufit, jednocześnie zalewając przybytek ulgi, o którym przez kilka godzin Mamcia tak mocno marzyła. Mokro było w całej łazience. Mały wężyk doprowadzający wodę do spłuczki, pękł w niewiadomy sposób.

woda instalacja
1 dzień temu Komentarze: 2 Tylko dla patronów!
TOLEK cz. II

Wszedłem do domu, a za mną Toluś. Zaciekawiony rozglądał się po mieszkaniu. Panował tu niemiłosierny upał. Tatko w swojej troskliwości postanowił nie otwierać okien. Chyba obawiał się przeziębienia.  Na zewnątrz było tylko 28 stopni. W mieszkaniu termometr wskazywał 34 kreski - nie, nie popsuł się.    Mamcia z braku powietrza rzuciła się do okien. Otworzyła wszystko na przeciąg. Trudno było wywietrzyć, bo wiatru chroniczny brak, ale po pół godziny temperatura zaczęła spadać. Ciśnienie Mamci też spadało. Walczyła w domu nie tylko z upałem, lecz także z porządkiem w kuchni. W łazience lepiej nie było. Zamiast swoich cudnych kwiatów, ujrzała bagienne kompozycje. Brunatne, zgniłe resztki, onegdaj pięknych grudników, moczyły się w donicy. Na balkonie, dla urozmaicenia otoczenia, Tatko postawił na kompozycje pustynne. Tu i ówdzie, sterczały suche liście i zaschnięte kwiaty pelargonii. Hortensja smętnie zwiesiła swoje listki, ale jeszcze żyła, więc Mamcia podjęła natychmiastową akcję ratunkową, biegnąc co tchu po wiadro z wodą. Tatko stał osłupiały, oczywiście nie wiedział o co Mamci chodzi??? Przecież to takie trudne i nie do ogarnięcia dla faceta w wieku sześćdziesięciu jeden lat. Młody jest (duchem), to jeszcze się nauczy - w przyszłym wcieleniu...może.     Brudno wszędzie, ale kto by tam sprzątał? Tatko z pewnością nie.  Mamcia nic nie mówiła, tylko biegała z jednego miejsca na drugie, a to ze szmatą, a to z konewką. Chyba jeszcze trzymała ją adrenalina po podróży, bo nie wiem skąd miała tyle energii? Jakby nie było, 12 godzin w upale i skupieniu na drodze, dały nam w kość i z reguły, każdy potem chce odpocząć. Mamcia nie chciała.    Naprawdę obawiałem się o stan jej zdrowia. Myślałem, że mogłaby się już przyzwyczaić do takich widoków. Zawsze jest tak samo, gdy ojciec zostaje bez opieki. Nie przyzwyczaiła się.    

Zostań Patronem
Najnowsi Patroni
Agnieszka Kasprzyk
Agnieszka Kasprzyk
70 zł jednorazowo
marysia550
marysia550
120 zł jednorazowo